Na co dzień jeżdżę samochodem. Z racji wykonywanego zawodu muszę się często przemieszczać w różne części Gliwic.

Podróżowanie autem to duży komfort, tym bardziej, że w ostatnim czasie zdecydowanie poprawiła się w naszym mieście infrastruktura drogowa. DTŚ usprawniła ruch.

Czasem trzeba jednak przerzucić się na komunikację miejską. Chociażby w momencie, gdy samochód jest u mechanika. Tak było w moim przypadku. Musiałem autobusem wrócić z Sośnicy do centrum Gliwic. Oczywiście na przystanku nie było kiosku. Konieczny był więc zakup biletu u kierowcy. Cena mnie zszokowała. 4,80 zł za przejechanie z dzielnicy do dzielnicy?! Rozbój w biały dzień. Chyba nie tak powinno wyglądać zachęcanie do zostawiania samochodów w garażach i korzystania z komunikacji miejskiej…

Po chwili w autobusie pojawili się kontrolerzy biletów. Za ich sprawą między starszymi ludźmi wywiązała się dyskusja dotycząca gigantycznych cen biletów autobusowych. – Nawet w Warszawie jest taniej – wykrzyczała jedna z pasażerek. Postanowiłem więc to sprawdzić.

Jednorazowe
KZK GOP sprzedaje nam bilety jednorazowe w granicach jednego miasta (gminy) lub ważne przez 15 minut od momentu skasowania (z możliwością przesiadek) za 3,20 zł, ulgowy za 1,60 zł.
W Warszawie bilet uprawniający do nieograniczonej liczby przejazdów do 20 minut od momentu skasowania kosztuje 3,40 zł, ulgowy 1,70 zł.
We Wrocławiu bilet jednorazowy lub czasowy 30-minutowy kosztuje 3,00 zł, ulgowy 1,50 zł.
W Krakowie bilet jednorazowy kosztuje 3,80 zł, ulgowy 1,90 zł.
W Lublinie uprawniający do jednokrotnego przejazdu na dowolnej trasie bez możliwości przesiadania się do innego pojazdu kosztuje 4,00 zł, ulgowy 2,00 zł.
W Szczecinie za jednorazowy bilet z możliwością przesiadek, ważny przez 60 minut zapłacimy 4,00 zł, ulgowy 2,00 zł.

Czasowe
KZK GOP proponuje przejazd jednorazowy w granicach trzech i więcej miast (gmin) lub przez godzinę od momentu skasowania (z możliwością przesiadek) za 4,80 zł, ulgowy 2,40 zł.
W Warszawie natomiast bilet jednorazowy przesiadkowy uprawniający do nieograniczonej liczby przejazdów do 75 minut od momentu skasowania bilet u kosztuje 4,40 zł, ulgowy 2,20 zł.
We Wrocławiu za bilet czasowy 60-minutowy zapłacimy 4,40 zł, ulgowy 2,20 zł
W Krakowie bilet ważny przez 60 minut kosztuje 5 złotych, ulgowy 2,50 zł.
W Lublinie bilet ważny przez 60 minut od momentu skasowania z możliwością przesiadania się do innych pojazdów to koszt 3,60 zł, ulgowy 1,80 zł.
W Szczecinie za jednorazowy bilet z możliwością przesiadek, ważny przez 60 minut zapłacimy 4,00 zł, ulgowy 2,00 zł.

Jak widać różnice w cenach są niewielkie. Władzom śląskich miast zapewne zależy na zachęceniu mieszkańców do zostawiania samochodów w garażach, jednak nie będzie to niemożliwe, gdy ceny biletów będą tak wysokie. Komunikacja miejska powinna być zdecydowanie tańsza. Dzięki temu będzie nie tylko mniej samochodów na ulicach i mniej korków, ale przede wszystkim będziemy oddychali czystszym powietrzem.

Oczywiście jest to moja prywatna, subiektywna opinia. Zachęcam do dyskusji.

Łukasz Fedorczyk


27 KOMENTARZE

  1. To prawda że jest bardzo drogo, Mieszkam przez pewnien okres roku w Niemczech i tam to wygląda zupełnie inaczej. przykładowo za jedną dniówkę można kupić bilety na podrozowanie przez 3-4 tygidnie a w Polsce za dniówkę to kupisz dobowy najwyżej

  2. Niestety choćbym chciała przesiąść się na komunikację to czas dojazdu jest tak astronomiczny że nie da rady. Różnica między 15 minut samochodem a do 1,5h autobusami z przesiadką. Choć bilet miesięczny byłby tańszy niż paliwo

  3. Częstym mankamentem tych opłat w Gliwicach jest kiedy ktoś dosłownie dojeżdża 2-3 przystanki.

    Rozwiązaniem byłoby tutaj wprowadzenie opłat za przejechane kilometry/ilość przystanków. Lub wprowadzenie systemu sprzedaży biletów, obliczających jak na zachodzie gdzie wprowadza się stację/przystanek A, stację/przystanek B a automat/maszyna biletowa sam/a oblicza ile takowy bilet ma kosztować, chociaż jakieś zmiany tego typu miały przyjść o ile mnie pamięć nie myli.

  4. Przede wszystkim, byłoby zdecydowanie łatwiej panie Łukaszu, gdyby zdecydowałby się pan przedstawić porównanie cen w różnych regionach w jakiejś tabeli. Druga rzecz – należałoby porównać (choć to trudne – zdaję sobie z tego sprawę), np. „dostępność” komunikacji, tzn. ilość linii na danych trasach, częstotliwość kursowania itd. Ponieważ w innej sytuacji jest mieszkaniec Warszawy, który co 3 minuty ma linię metra, dowożącą go do centrum, a w innej mieszkaniec Sośnicy, który autobus do centrum ma do 30 minut, czy nawet 15. W końcu – realne nakłady na utrzymanie komunikacji w danym mieście, tj. ile miasto dopłaca średnio do jednego mieszkańca. To jest bardzo ciekawy temat, zwłaszcza na Śląsku, gdzie musimy korzystać z KZK GOP, który jest przez wielu włodarzy miast uznawany jako jedyne rozwiązanie pozwalające utrzymywać komunikację miejską w GOP, a jednocześnie boją się (nie chcą?) zreformować i dostosować ten twór quasi-administracyjny do realnych oczekiwań i potrzeb mieszkańców w wymiarze komunikacji. Dla zainteresowanych nieco szerzej „problemem” – polecam wpisać w Google „Raport NIK o KZK GOP” i wszystko stanie się jasne…


    Redakcja: Serdecznie dziękujemy za ten komentarz. Tabela to dobry pomysł, będziemy o tym pamiętać następnym razem w przypadku porównywania np. cen biletów.
    Do tematu komunikacji publicznej na Górnym Śląsku na pewno jeszcze będziemy wracać.

  5. Z Pyskowic na strefę ekonomiczną dojechać jest masakra 2 autobusy i ponad półtorej godziny jazdy i kosztuje mnie to 4,80 + 3,20 (drugi autobus) jest to 8zł w jedną stronę w obydwie 16. Autem jadę 20 minut zgodnie z przepisami. Więc władze KZKGOP jak dla mnie robią rozbój w biały dzień. Co do Warszawy, Krakowa i Wrocławia tam są inne zarobki niż u nas w Gliwicach… Nawet po Gliwicach jeżdżę autem bo usługi KZKGOP masakra, poza terenem zabudowanym można jechać 90 k/h a autobus jedzie całe 40 k/h zawrotna prędkość.

  6. To jest tylko wybiórcze porównanie i wskazuje na podobne ceny, ale jeśli ktoś przez pewien czas musi korzystać z komunikacji miejskiej w stolicy, to zwróci uwagę na różnorodność oferty biletowej, która niekiedy wychodzi taniej niż na Śląsku. Natomiast infrastruktura komunikacyjna w Warszawie pozwala w najbardziej odległe podmiejskie czy okoliczne miasta dotrzeć w ok1,5h, a żeby dojechać np. z pewnych dzielnic Gliwic do Bytomia (np. szpitala na Żeromskiego), to musiałbym przebyć podobną drogę, co pewien znany pan, cyt.,,– Ja to, proszę pana, mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano za piętnaście trzecia. Latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestem ogolony, bo golę się wieczorem. Śniadanie jadam na kolację. Tylko wstaję i wychodzę.
    – No, ubierasz się pan.
    – W płaszcz – jak pada. Opłaca mi się rozbierać po śniadaniu?
    – Fakt!
    – Do PKS mam pięć kilometry. O czwartej za piętnaście jest PKS.
    – I zdążasz pan?
    – Nie, ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i nie zatrzymuje się. Przystanek idę do mleczarni itd.”

    • Lepiej porównywać konkretne sytuacje – ile zapłaciłaby osoba na typowej trasie, na przykład Osiedle Kopernika – Dworzec PKP. Dla biletów jednorazowych (płatność kartą ŚKUP) to 3,10. Mieszkaniec Poznania na takiej samej trasie płaci 1,94-2,44 (!!), Wrocławia 3,00, Krakowa 2,80zł. Ale teraz porównajmy koszt dla osoby, która codziennie dojeżdża na tej trasie i korzysta z biletów miesięcznych oraz (to dotyczy większości podróżnych) nie potrzebuje korzystać z autobusu na innych trasach (co najwyżej od święta). Gliwice – 96zł (bilet SM, do 66 przejazdów), Poznań – od 50zł (BIlet Metropolitarny do 6 przystanków na 30 dni, Wrocław – 60zł (w przypadku biletu na 2 dowolne linie), Kraków – 46zł lub 64zł (na 1 lub 2 linie, przy czym z biletu można korzystać w pojazdach każdej innej linii na trasie pokrywającej się z przebiegiem linii wybranej). Oczywiście, tłumaczenie władz jest jedno od lat „ale nasz bilet pozwala na podróż po całym mieście / GOP” – tak, tylko dla większości mieszkańców to nie jest żadna wartość, bo jedyne, czego oczekują, to możliwość dostania się codziennie z punktu A do B. A taka osoba w wymienionych miastach może nabyć bilet o 30-50% tańszy!

  7. Za przejechanie dwóch przystanków w Gliwicach (2 kilometry) płacę 3,20zł. Za przejazd Gliwice-Rybnik płacę 5,00zł.
    Zróbcie coś z tym!

  8. Ja się kiedyś zastanawiałam czy nie taniej mnie wyjdzie bilet i podróż tym przybytkiem. Bilet miesięczny cały na 2 miasta to rząd 150 zł (nie znam realnych cen bo nie korzystam) czas tam i z powrotem samym autobusem +/- 80 minut i po średnio 10 dojście daje mi to minut 90-100 minut strat dziennie. Auto tankuje raz w miesiącu 60 litrów codziennie jestem w Gliwicach a bywa że 2-3x, jadę i na siłownie i na basen czy do weta. Średni dojazd do pracy 15 minut i z pracy to samo. Efekt nie opłaca mi się ta przyjemność marnowania godziny codziennie. W zasadzie poza tym że przynajmniej wygodnie i w ogrzewaniu siedzę, nikt mi nie chucha i nie dmucha nie rozsiewa zarazków to wolę dołożyć kilka zł i powiedzieć cześć komunikacji miejskiej. Za drogo

  9. szkoda że w aglomeracji śląskiej nie ma dofinansowania do biletów dl ZHDK – zasłużonych honorowych dawców krwi – może taki miły gest przysporzyłby więcej osób które chciałby oddać ponad 18 litrów krwi

  10. To prawda , w stolicy ceny biletów są o wiele bardziej korzystne niż u nas na śląsku , więc często podróż zniechęca 😀 , nie można narzekać na warunki gdyż nowe autobusy naprawde dają rade !

  11. Samochodem przejazd do Zabrza kosztuje mnie 7 zł i jadę 15 min (88 droga), komunikacją miejską 10 zł 😉 (a4+np t1, w pół godziny się nie wyrobię) i jadę 40 minut – jeśli połączenia się dobrze zsynchronizują!!!! (z przystanku Kościuszki)……

    Samochód i tak posiadam, więc za ubezpieczenie, amortyzację i tak płacę……
    Dlatego całkowicie zrezygnowałem z usług lini autobusowych 🙂

  12. Jakby ludzie byli uczciwi i kasowali kupione bilety tylko jeden raz, to nie trzeba byłoby co chwilę podnosić ich cen. Niestety, rzeczywistość jest taka, że połowa osób jeździ bez biletu, a komunikację całą trzeba za coś utrzymać, więc się to odbija na cenach. Proste. Więc to jest, z pewnością w dużej mierze, wina nieuczciwego społeczeństwa.

  13. dodatkowo jest tak linia A-4, o ktorej rozmawialm , aby przedluzyc ja az do Sikornika , ale jak widac nikt nie jest tym zaintersowany, a niestety aby sie dostac na ul Zwyciestwa trzeba sie nachodzic , bo dojechac ciezko , chyba , ze sie mieszka na lini A-4 ,

  14. Żółte tramwaje Frankiewicza drożeją? i dobrze, była by prawdziwa komunikacja tramwajowa jak to przystało na każde szanujące ekologię Polskie miasto to by i ten motłoch komunikacyjny rozgoniło a i piesi mieli by większą swobodę poruszania się. Wypleniło by to tiry skracające sobie drogę przez miasto ze stref przemysłowych w ramach oszczędności paliwowych i nie korzystających z alternatywy obwodnic miasta w postaci dk88,a4,a1 bo i po co gdy są godziny wolnego przejazdu a i oszczędność duża a destrukcja miasta jeszcze większa

  15. w Żorach i niektórych miastach jest darmowa komunikacja miejska…i bardzo się sprawdza. Czemu tego nie wprowadzić w Gliwicach? Ja i podejrzewam gro ludzi od razu przesiadło by się z samochodów do autobusów. Polecam zainteresowanie się tym tematem.


    Redakcja: Interesowaliśmy się tematem. Pytaliśmy o to prezydenta Frankiewicza – proszę zobaczyć tutaj.

WASZYM ZDANIEM