Muzeum w Gliwicach przygotowało niezwykłą wystawę.

Jak się oddycha w zasznurowanym gorsecie, co wspólnego ma pieczeń barania z rękawami gigot, jaki wpływ na damską spódnicę miały sposoby wytopu stali i dlaczego po roku 1860 suknie zaczęto obszywać ogromnymi ilościami koronek? Barwny i ekstrawagancki świat XIX-wiecznej mody – świat plisowanych szmizetek, pończoszek zdobionych haftem, sukni na tiurniurze upodabniających kobiety do centaurów i pięciu warstw bielizny – ożyje w Willi Caro. 13 grudnia odbędzie się wernisaż długo oczekiwanej wystawy – Nowiny Paryzkie. Garderoba XIX-wiecznej elegantki.

Znajdą się na niej oryginalne stroje z epoki, a wśród nich jedyny zachowany w Polsce egzemplarz sukni z rękawami a la gigot, dawne fotografie, ryciny i magazyny takie jak Der Bazar czy Bluszcz. Rozczytywały się w nich nasze praprababki, które – całkiem jak kobiety współczesne – pragnęły być na modowym topie. Szczególna atrakcja ekspozycji to trzy suknie – suknia balowa na krynolinie, suknia na tiurniurze i suknia codzienna princesse. Wykonała je – według oryginalnych wykrojów z epoki – kurator Nowin Paryzkich, Joanna Puchalik. Zwiedzający będą mogli uszytych sukni bez obaw dotknąć, sfotografować, a nawet przymierzyć. Do dyspozycji odważniejszych pozostaje gorset, którym można się zasznurować, by w pełni doświadczyć mody nie znającej kompromisów.

Patronat medialny infogliwice.pl– W XIX wieku rewolucja przemysłowa pociągnęła za sobą rewolucję w dziedzinie stylu. Świat przyspieszył i także moda – w przeciwieństwie do epok poprzednich – zmieniała się szybko – mówi Joanna Puchalik, kurator wystawy. – O ile ogólny zarys ubioru pozostawał ten sam, o tyle zmiany w dodatkach następowały błyskawicznie. Na fali rozwoju prasy już w połowie XIX stulecia zaczęto wydawać specjalistyczne czasopisma modowe, a dzięki coraz lepszej komunikacji katalog z modą na dany sezon pojawiający się w Paryżu jeszcze w tym samym miesiącu czy nawet tygodniu mógł ukazać się w Berlinie, Wiedniu czy Warszawie. W efekcie strój europejski coraz bardziej się ujednolicał, a na całym kontynencie znać było modowy dyktat Paryża. Kanon kobiecej sylwetki kształtowanej strojem w XIX wieku zmieniał się niemal z dziesięciolecia na dziesięciolecie. Zabytkowe stroje i bielizna, jaką zobaczymy na wystawie w Willi Caro – pochodzące z Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Muzeum Historii Katowic oraz prywatnej kolekcji Przemysława Farysia – zostały dobrane w taki sposób, by zmiany te można było prześledzić. Równocześnie – dzięki uszytym współcześnie sukniom, przeznaczonym do dyspozycji zwiedzających – będziemy mogli zajrzeć pod podszewkę ideału. Poznamy nie tylko tajemnice sztuki krawieckiej sprzed stulecia, za których pomocą ten ideał próbowano osiągnąć, ale też odczujemy jego ciężar gatunkowy. Bo patrząc na piękną rycinę przedstawiającą damę w majestatycznej krynolinie mało kto z nas zastanawia się, ileż ta piękna pani dźwiga na sobie kilogramów stali i tkaniny, które warunkowały jej powodzenie na wieczornym balu i nasz zachwyt…

Wykonanie trzech sukien – sukni na krynolinie według projektu Fryderyka Wortha z ok. 1867 roku, sukni codziennej princesse na podstawie wykroju z gazety Mody Paryzkie z 1879 roku oraz sukni na tiurniurze, której wykrój zamieścił w 1886 roku modowy magazyn Der Bazar – zajęło pani kurator prawie rok. Od lutego postępy prac śledzić można było na prowadzonym przez nią blogu Kanzu, szmizetka i barani udziec – garderoba XIX-wiecznej elegantki (kanzuszmizetka.blogspot.com), a od lipca – krawieckie atelier sprzed stulecia znalazło się na wieży Zamku Piastowskiego. Liczne wizyty zwiedzających i dyskusje dotyczące niuansów dawnej mody, a szczególnie jej praktycznego wymiaru, wpłynęły na ostateczny kształt ekspozycji Nowiny Paryzkie. W jednej z sal Willi Caro zaaranżowana została bowiem XIX –wieczna pralnia.

Najczęstszym pytaniem, jakie się powtarzało, była kwestia utrzymania w czystości pięknych sukien, uszytych często z kosztownych i delikatnych materiałów. To, wbrew pozorom, nie było aż tak trudne, ponieważ istota sprawy sprowadzała się do moczenia, mydlenia i wykręcania, ale cały proces (na który pralka potrzebuje godzinę) trwał trzy dni. Zresztą z punktu widzenia XIX-wiecznej elegantki kwestia prania również nie była problematyczna – w końcu od czego były służące?! – mówi Joanna Puchalik.

W sesji zdjęciowej prezentującej odtworzone przez Joannę Puchalik suknie wzięły udział wspólnie z nią współpracowniczki z Działu Historii Muzeum w Gliwicach – Anna Kulczyk i Sonia Ogaza.

Wystawa: Nowiny Paryzkie. Garderoba XIX-wiecznej elegantki
Dostępna dla zwiedzających od 13 grudnia 2013 r. do 28 lutego 2014 r.
Kurator: Joanna Puchalik
Organizator: Muzeum w Gliwicach

13 grudnia 2013, Willa Caro, godz. 18.00
Otwarcie wystawy: Nowiny Paryzkie. Garderoba XIX-wiecznej elegantki
Wstęp wolny, ilość miejsc ograniczona
Organizator: Muzeum w Gliwicach

Zobacz zdjęcia

(fot. W. Turowski/Muzeum w Gliwicach)
[nggallery id=147]


1 KOMENTARZ

  1. …”To, wbrew pozorom, nie było aż tak trudne, ponieważ istota sprawy sprowadzała się do moczenia, mydlenia i wykręcania, ale cały proces (na który pralka potrzebuje godzinę) trwał trzy dni. Zresztą z punktu widzenia XIX-wiecznej elegantki kwestia prania również nie była problematyczna – w końcu od czego były służące?! – mówi Joanna Puchalik.”…

    – Paniusiu Kochana – „pranie” krynoliny a nawet „zwykłego” gorsetu to skomplikowany proces – zaręczam Pani. Tego nie robiła służąca, bo to, proszę Pani, nie są majtki z TESCO. Jeżeli natomiast chciałaby się Pani dowiedzieć coś na ten temat, to … proszę o kontakt … Pozdrawiam :):)

WASZYM ZDANIEM