spot_img

Policjant i strażnik więzienny zatrzymali uciekającego pijanego sprawcę wypadku i jego kompanów

Spacerując w sobotni wieczór w centrum Gliwic nie podejrzewał, że będzie świadkiem przestępstwa i pomoże w ujęciu sprawcy wypadku drogowego.

St.kpr. Beniamin Bołdys, funkcjonariusz Służby Więziennej z AŚ Gliwice, pomógł w zatrzymaniu pijanego kierowcy. – To naturalne – komentuje.
Sobotni wieczór, spacer z psem uliczkami miasta. Nagle niespodziewany huk. – Od razu przyszło mi na myśl, że na ulicy obok doszło do wypadku – relacjonuje st. kpr. Bołdys, który od przeszło 7 lat pełni służbę w Areszcie Śledczym w Gliwicach. Ostatnio najczęściej pracuje przy konwojowaniu więźniów.

Jak opowiada funkcjonariusz, natychmiast udał się w miejsce wypadku – zderzenia czołowego audi z motocyklistą. Na miejscu zastał osobę udzielającą pomocy rannemu. Zauważył również 3 osoby, które zaczęły oddalać się z miejsca zdarzenia i podążającego za nimi mężczyznę, jak się później okazało – policjanta po służbie. Szybko ocenił, że sytuacja wymaga jego interwencji.

Upewniwszy się, że osoby mają związek ze zdarzeniem i próbują prawdopodobnie uciekać, skutecznie je zatrzymał.

Sprawca i jego towarzysze zostali ujęci i oddani w ręce policji, która niebawem przybyła na miejsce zdarzenia.

Jak się później okazało kierujący samochodem osobowym był pijany, a w zdarzeniu interweniowali przypadkowi świadkowie: funkcjonariusz AŚ Gliwice, policjant i ratownik medyczny. Pomimo, że zdarzenie zgromadziło wielu gapiów, poza nimi nikt szczególnie nie spieszył z pomocą. „Ludzie często przyglądają się takim zdarzeniom biernie, wyciągają telefony, obserwują z daleka. My, funkcjonariusze, na co dzień musimy szybko działać, podejmować decyzje, na tym polega służba. Musimy właściwie ocenić sytuację i działać. Także „po godzinach”. Dla nas to naturalne” – dodaje skromnie.

Dwie biorące udział w zdarzeniu osoby trafiły do aresztu. Funkcjonariusz na służbę, a sprawca do celi. Temu ostatniemu za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu, spowodowanie wypadku i nieudzielenie pomocy grozi nie tylko dożywotnie zatrzymanie prawa jazdy, ale nawet 12 lat więzienia.

Ranny motocyklista przebywa w szpitalu. Doznał poważnych obrażeń.

ZOBACZ TEŻ

KOMENTARZE

  1. Brawo panowie-chociaż lepiej,żeby takich sytuacji nie było. No i wreszcie coś o stanie motocyklisty,bo w poprzednim artykule nie było nic;-)

WASZYM ZDANIEM

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię

reklamaspot_img
spot_img

AKTUALNOŚCI

KRYMINAŁKI