Po zakończonym meczu Piasta Gliwice z Górnikiem Zabrze przedstawiamy pomeczowe wypowiedzi Patryka Dziczka, Frantiska Placha i Quentina Boisgadra oraz trener Niebiesko-Czerwonych, Daniela Myśliwca.
Patryk Dziczek: „Jak prowadziliśmy 1:0 to kontrolowaliśmy ten mecz. Później po naszym błędzie Górnik zdobył bramkę na 1:1. Ja niestety poślizgnąłem się przy pressingu, przy drugim golu. Uważam, że zasłużyliśmy na remis, ale ten mecz przegrywamy, niestety. Kolejne spotkanie mamy za moment, przygotowujemy się do niego i będziemy chcieli go wygrać. W następnych dniach przeprowadzimy analizę, zobaczymy, co było dobre, a co nie. Wyciągniemy, jak najszybciej wnioski, żeby w kolejnych meczach u siebie pokazać, że jesteśmy dobrą drużyną i, że potrafimy wygrywać. Taki jest cel żeby zwyciężać i zdobywać trzy punkty.”
Frantisek Plach: „Szkoda, że przegraliśmy. Czuliśmy, że początek meczu graliśmy bardzo dobrze. Zdobyliśmy bramkę i było widać jakość. Pod koniec pierwszej połowy straciliśmy trochę pewności, nie wiem dlaczego. Druga część spotkania nie wyglądała tak dobrze. jak początek pierwszej. Niestety wracamy do Gliwic bez punktów.”
Quentin Boisgard: „To był dobry mecz. Zaczęliśmy bardzo dobrze i prowadzliśmy 1-0. Daliśmy im okazje do strzelenia nam gola, czego efektem był remis. W drugiej połowie było nam trudniej. W ogólnym rozrachunku zagraliśmy dobrze i stworzliśmy swoje sytuacje. Wiadomo popełniliśmy trochę błędów. Najważniejsze jest to, że graliśmy razem, zespołowo. Przygotowujemy się od jutra do spotkania z Lechem Poznań. Będziemy ciężko pracować żeby wygrać ten mecz i zdobyć trzy punkty.”
Daniel Myśliwiec (trener Piasta): „Dobrze jest dobrze zacząć rok, ale to nie jest tak źle, żeby zacząć źle. Z naszej perspektywy oczywiście chcieliśmy zrobić wszystko, żeby wygrać. Bardzo ważny, szczególnie dla naszych kibiców mecz, ale dla nas niemniej. Każdy jest oczywiście bardzo, bardzo ważny. Patrząc na cały kontekst, to ja jestem bardzo zadowolony z pierwszej połowy, bo nie emocjonując się specjalnie, była bardzo dobra. Coś, co okazało się naszym zabójstwem to, to, że po zdobycia bardzo ładnej bramki moi piłkarze w każdym momencie pokazywali na w każdym momencie zależy im na kolejnej akcji. Moment, w którym odebraliśmy piłkę i ona mogła spokojnie opuścić linię autową, a jeden z moich piłkarzy zawalczył o nią, żeby pokazać, że dla nas nie ma żadnych piłek straconych. Paradoksalnie okazało się to takim zaskoczeniem dla nas, że to przeciwnik dopadł do niej pierwszy i stracilismy bramkę. Niepotrzebne wypuszczenie momentum z rąk, które wynikało z bardzo dobrych intencji. To było coś, co mnie napawa ogromnym optymizmem na przyszłość. To, że potrafimy prowadzić na boisku bardzo dobrej drużyny, która jest na kompletnie odmiennym biegunie niż my, a my nie chce mówić, że jesteśmy lepsi, ale na pewno patrząc w tabelę nie można było ocenić tego meczu jak drużyny z góry i dołu tabeli, ale również jako derbowego. Mecze derbowe bardzo często są takimi pojedynkami, w których można sobie wydrapać oczy. Tutaj finalnie było bardzo dużo jakości piłkarskiej po obydwu stronach.
W drugiej połowie wyszliśmy z wiadomym nastawieniem – pressing i dobra gra. Tutaj też ubolewam nad tym, że schemat rozegrania akcji, ustawienie rywala, które było nam znane, piłkarze dobrze zajęli pozycje względem rywala, a w kluczowym pojedynku jeden z naszych głównych piłkarze ma piłkę w zasadzie pewną do wybrania, a się okazuje, że los zachciał, żeby ten się poślizgnął. Przez to Górnik miał prostą drogę do bramki. Przy tej jakości, niespożytkować takiej przewagi byłoby zaskoczeniem. To trzeba przyznać, że wytrąciło nas z rytmu. Zabrakło nam później konsekwencji. W naszych działaniach było widać próby, ale nie były one z takim polotem i przekonaniem powodzenia jak w pierwszej części. Zanim się pozbieraliśmy to Górnik był zespołem, który wiedział, że musi przypilnować wyniku i zrobił to bardzo dobrze. Starali się wyprowadzić kontry i finalnie w przebiegu meczu wykreaował więcej i dzięki temu zdobył więcej bramek. Ja też trochę żałuję, bo patrząc na prawa derbowe, to ta akcja w ostatniej minucie, w której mieliśmy bardzo dobre dostarczenie piłki wreszcie w pole karne, piłkarze pojawili się tam w dobrej liczbie, a finalnie piłki nie trafia do siatki rywala, a w poprzeczkę. To byłoby idealne spuentowanie tego meczu. Myślę, że byłoby to bliższe temu, co działo się w przekroju całego spotkania, co nie zmienia faktu, że trzy punkty zostają w Zabrzu i trzeba pogratulować przeciwnikom. My nie myślimy o niczym innym, tylko o tym jak dobrze przygotować się do kolejnego meczu, który już we wtorek.”




