spot_img

Denerwuje Was palenie liści? Dzwońcie po straż miejską

Na dworze złota, piękna, polska jesień. Jednak dla wielu liście spadające z drzew są sporym problemem.

Działkowcy i właściciele domków idą na łatwiznę i liście palą. Tego robić jednak nie wolno. Dym jest bowiem bardzo szkodliwy. Wbrew pozorom pozbycie się tego, co spada z drzew nie jest wcale takie proste. Obowiązek sprzątania nakłada ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. To, jak postąpić z liśćmi zebranymi z naszych działek czy ogrodów, określają poszczególne miasta i gminy. W Gliwicach tzw. odpady zielone należy segregować. Tymczasem liście najczęściej są palone. Żaneta Kurasz z gliwickiej straży miejskiej przypomina, że jest to wykroczenie, za które grozi nawet 500 złotych mandatu.

– Na każdym właścicielu ciąży obowiązek uprzątnięcia liści znajdujących się na chodniku przy posesji – mówi Żaneta Kurasz.

Liście trzeba sprzątać i nie wolno ich palić. Gdy sprawa trafi do sądu, wówczas może on nałożyć karę sięgającą nawet 5 tysięcy złotych. Dym jest bowiem bardzo szkodliwy dla ludzi i środowiska. Dlatego każde spalanie liści powinno być zgłaszane straży miejskiej.

Strażnicy miejscy mówią, że nigdy od razu nie karają mandatami, najpierw starają się ludzi edukować.

Najczęściej liście palone są na działkach. Ludzie starsi zamiast pakować liście do worków rozpalają na działkach ogniska. Mimo iż strażnicy miejscy w okresie jesiennym regularnie patrolują okolice ogrodów działkowych, to w każdym tygodniu odbierają po kilka zgłoszeń, o tym, że na terenie ogródków coś się pali. Niestety, zdarza się, że worki z liśćmi trafiają na nielegalne wysypiska lub porzucane są w lesie.

O ile z zalegającymi odpadami zielonymi natura sobie poradzi, to foliowe worki nie rozkładają się tak szybko.

Często też liście wrzucane są do pojemników na śmieci. Tak robić nie wolno. Liście najlepiej zgrabić do plastikowych worków, które można zakupić w firmach zajmujących się wywozem odpadów, które liście także wywiozą.

(UM Gliwice/Express MSI)

ZOBACZ TEŻ

KOMENTARZE

  1. Straż Miejska nie powinna edukować tylko od razu nakładać mandaty. Bo wszyscy dobrze wiedzą,że palenie liści jest zabronione, ale że nie ma mandatów to liście są palone.

  2. Jestem takiego samego zdania jak Kasia jednak myślę że gdyby od razu były mandaty to zaraz by ludzie krzyczeli że straż miejska do likwidacji bo tylko mandaty. Osoba raz pouczona nie powinna robić tego drugi raz.

  3. Najprościej i najtaniej jest kupić sobie na taką działkę kompostownik.
    Nie dość, że nie trzeba palić w lecie trawy, a na jesień liści to jeszcze dodatkowo wiosną mamy fajny nawóz:)

  4. Za liście mandat-a jak ludzie śmieci palą w piecach, że oddychać się nie da to nic nie można zrobić? Zapraszam na Wójtową Wieś czy do Ostropy-palone plastikowe butelki śmierdzą na kilometr.

  5. Dajcie worki za darmo jak niektóre gminy to ludzie będą chętnie je wypełniać… a Tu nawet o kontenery na segregację ciężko a co dopiero z workami….

  6. Sytuacja sprzed 3-4 lat. Spaceruję sobie z dzieckiem w wózku po Placu Grunwaldzkim, a tam z jednej posesji przy ul. Jana III Sobieskiego ktoś pali liście/trawę/gałęzie. Dym zasnuwa połowę placu. Dzwonię do straży miejskiej, bo ich patrol przejeżdżał w pobliżu i chciałem by zawrócił i zaraz zareagował ( marzenie…). A osoba (strażnik) przyjmująca zgłoszenie nie wiedziała, że nie można palić roślin… Po dłuższej rozmowie w końcu przyjął zgłoszenie, ale świadczyło to o słabym przygotowaniu i znajomości przepisów. Mam nadzieję, że teraz są lepiej do tego przygotowani. Ale jest sposób na obejście tych przepisów: § 136 regulaminu ROD umożliwia palenie chorych części roślin od 1.X do 30.VI, a kto sprawdzi, że akurat ta palona gałąź jest zdrowa?

  7. A czy ktoś mógłby nałożyć na gospodarzy ogrodków obowiązek częstszego ustawaiania kontenerów na śmieci? Mieszkając obok ogródków można mieć dość też z innego powodu – wory z liścmi i innymi odpadami trafiają wprost do kontenerów, za które płacą wspólnoty, nie działkowcy. A na działkach kontener ustawia się na przykład raz na koniec lata. Też absurd… Edukujmy też władze ogródków, będzie im łatwiej wyrzucać.

  8. proszę o czestsze kontrole Straży Miejskiej w okolicach ogrudków działkowych przy ul.Niedurnego w Chorzowie,a szczególnie w soboty.Nie ma czym oddychać jest jeden smog,a tu mieszkaja rodziny z małymi dziećmi .

  9. B Z D U R A ! ! !

    Ustawa o odpadach wyraźnie mówi, że dopuszcza się palenie odpadów biodegradowalnych, takich jak liście czy gałęzie.

  10. Od kiedy to palenie ogniska jest niebezpieczne dla zdrowia. Oddychamy spalinamy i jakoś nikt tym się nie przejmuje, wszyscy jeżdżą samochodami. Zimą z kominów wydobywa się ciemny smrodlawy dym bo ludzie spalają w piecach co się da i nikt na to niereaguje.

  11. W moim mieście na terenie szkoły palona jest ogromna sterta liści. Tli się to tygodniami zadymiając okoliczne osiedla domów jednorodzinnych i bloków w sporym promieniu.

    Interweniowałem na Straż Miejską dwukrotnie bezskutecznie.

    To takie typowe Polskie olewajstwo. Ja sobie mogę dzwonić, a i tak nikt z tym nic nie zrobi. Już drugi raz interweniowałem.

    jedyny sposób to chyba tylko zbiorowy pozew.

    Ja wracając do swojego mieszkania gdzie uchylone mam lekko okno, nie widzę drzwi od łazienki bo mam dym w mieszkaniu, wszystko prześmierdnięte dymem palonych liści, który ma agresywny smród i szczypie w oczy.

    Trzeba być kompletnym imbecylem by nie rozumieć tego faktu jak i konsekwencji dla okolicy.

    Nie mam nic przeciwko jak ktoś sobie pali liście na działce, ale palenie ich w środku miasta i to na terenie szkoły jest dla mnie chorą sytuacją.
    Sterta liści ma jakieś 2m x 2m powierzchni i około metra wysokości.
    To sobie teraz proszę wyobrazić jakie to generuje ilości cuchnącego dymu, który pakuje się nam do mieszkań i domów.
    —————–

    hihi pisze:
    30 października 2012 o 12:29

    hehe kapować, kapować i jeszcze raz kapować ot natura polaczka

    Nie kolego. Naturą Polaczka jest olewanie wszelkich zasad. naturą Polaczka jest myślenie czubkiem swojego nosa bez wyobraźni jak jego działania uprzykrzają życie innym. Jeśli ktoś olewa przepisy, zasady i dobre obyczaje to takie jednostki należy pacyfikować. Bo tolerancja tolerancją ale są granice.

  12. Zdrowych zeschłych liści palić nie wolno, wolno jednak spalać chore gałęzie i liście i całe szczęście. Wydaje mi się że w całej tej sytuacji brakuje zdrowego rozsądku. Jasne że jak ktoś zajara kupę liście 2×2 i metr wysokości to jest to chore, wszyscy wokół się duszą i jest jeden wielki problem. Ja mieszkam w Gliwicach, na peryferiach i jak mi spadną wszystkie liście z drzew to majątek bym stracił te specjalne worki przeznaczone na liście. Pewnie że palę, a kto nie pali, trzeba to tylko robić z głową, w niewielkich ilościach i stale kontrolować, nikt chyba by nie chciał żeby na suszona bieliznę spadł tlący się liść z posesji sąsiada. Jestem za paleniem liści ale podkreślam z głową, bo przecież, jaka jest różnica czy spale na ogródku czy zapakuję do taniego plastikowego worka i spalę w piecu. Nie dość że i tak spalam liście to jeszcze plastikowy worek. Chyba tylko nienormalni ludzie się z tym nie zgodzą, to jak dodawanie. Same liście palone z głową rozsądnie czy worki z liśćmi w piecu. Pamiętajmy że nikt mi nic nie zrobi jeśli spalę liście w piecu. Oczywiście na pewno znajdzie się stado pajaców którzy uznają że przecież ustawa taka i taka….. Piszę o realiach. Prawda jest taka że jeśli zapakujesz liście do worka i spalisz w piecu to nic Ci nie grozi. Zresztą słuchajcie… w Polsce żyjemy, czego się tu spodziewać po przepisach prawnych, jaki kraj takie przepisy.

WASZYM ZDANIEM

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię

reklamaspot_img
spot_img

AKTUALNOŚCI

KRYMINAŁKI