reklamaspot_img
spot_imgspot_img

PiS chce kadencyjności prezydentów miast. Frankiewicz nie będzie mógł startować?

Partia rządząca chce, by najbliższe wybory samorządowe odbyły się według nowych zasad. Mówi się o ograniczeniu liczby kadencji dla burmistrzów czy prezydentów miast. Zgodnie z założeniami: będą mogli pełnić funkcję tylko przez dwie kadencje.

Może okazać się, że w 2018 roku Zygmunt Frankiewicz nie będzie mógł ubiegać się o fotel prezydenta Gliwic. Dlaczego? – Na pewno będziemy chcieli wprowadzić tę kadencyjność; natomiast decyzja co do tego, od kiedy będzie to funkcjonowało, czy będą się liczyły te kadencje, które są za nami, to zależy od Trybunału Konstytucyjnego – tłumaczył Jarosław Kaczyński w wywiadzie udzielonym tylko gdańskiemu oddziałowi telewizji publicznej.

Jeżeli w wyborach w 2018 roku będą obowiązywały nowe zasady, czyli będą się liczyły minione kadencje, to rządzący od ponad 20 lat Zygmunt Frankiewicz nie będzie mógł ubiegać się o reelekcję.

Opozycja już zapowiedziała, że będzie domagała się, aby po wejściu w życie nowych przepisów był wprowadzony „stan zerowy”, dzięki któremu z kandydowania nie byliby wyłączeni dotychczas urzędujący wójtowie, burmistrzowie czy prezydenci miast. – PiS chce wykluczyć obecnie urzędujących samorządowców. Domagamy się szerokich konsultacji w tej sprawie – mówi w rozmowie z infogliwice.pl gliwicka posłanka Nowoczesnej Marta Golbik.

Już od pewnego czasu „w kuluarach” mówi się, że PiS chce przejąć władzę w kilku strategicznych dla partii miastach. Wśród nich wymieniane są Gliwice. Miasto jest bogate, praktycznie nie ma w nim bezrobocia – to łakomy kąsek. Przez wiele lat kandydatom różnych opcji politycznych nie udawało się pokonać w wyborach Zygmunta Frankiewicza. Czy ograniczenie liczby kadencji będzie sprytnym sposobem na przejęcie władzy?
Łukasz Fedorczyk

ZOBACZ TEŻ

KOMENTARZE

WASZYM ZDANIEM

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię

spot_img
spot_img

AKTUALNOŚCI

KRYMINAŁKI