27-latka, która przez wiele lat mieszkała w Gliwicach, usłyszała dziś zarzut narażenia swojej córki na niebezpieczeństwo utraty życia.

Matka zamordowanej czterolatki często zmieniała adres. W Gliwicach mieszkała z dwiema córkami. Miała założoną Niebieską Kartę po skardze na męża, że się nad nią znęca. Zostawiła z nim młodszą córkę i wyjechała ze starszą Oliwią do Łodzi. Tam jej czteroletnia córeczka została skatowana na śmierć – informuje TVN24.

Jak informuje stacja TVN24, pracownicy socjalni musieli odwiedzać Joannę N., bo od 2014 r. dostawała zasiłki okresowe, a jej dzieciom przydzielano posiłki. Miała dwie córki: 4-letnią Oliwię i młodszą. Każda miała innego ojca. W Gliwicach żyła z ojcem młodszej, 44-letnim Grzegorzem N. Wzięła z nim ślub, dostali od miasta mieszkanie socjalne.
Joanna N. wiedziała, że jej konkubent stosuje przemoc wobec czterolatki, lecz nie zrobiła nic żeby go powstrzymać. Teraz grozi jej do 5 lat więzienia.

– Od listopada kobieta miała świadomość, że jej 33-letni konkubent stosuje przemoc wobec jej córki. Nie udała się po pomoc medyczną, jedynie sama starała się zmniejszyć obrażenia smarując liczne zasinienia maścią – poinformował Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury. Śledczy nie mają wątpliwości, że ostatnie dni życia były dla czteroletniej Oliwii piekłem. Wskazują na to m.in. złamany obojczyk, żebra oraz obrażenia wewnętrzne.

– Joanna N. nie podjęła żadnych skutecznych działań, by zapobiec stosowaniu przemocy, co więcej zostawiała dziewczynkę pod wyłączną opieką swojego konkubenta – dodał Kopania. Podobno 27-latka chciała zerwać znajomość z mężczyzną i wrócić do swojego rodzinnego domu, lecz jak twierdzi nie miała wystarczającej ilości pieniędzy na bilet do Gliwic.

Oględziny ciała dziecka i zeznania złożone przez podejrzanego świadczą o tym, że czterolatka była katowana od dłuższego czasu. Zarzut zabójstwa i znęcania się ze szczególnym okrucieństwem usłyszał konkubent matki dziewczynki. Grozi mu dożywocie.

wideo: TVN24/x-news


16 KOMENTARZE

  1. Jak mogła nic nie zrobić udawać że jest dobrze zdjecia sobie na Facebook dodawać trzy dni wcześniej przecież on katowal jej córkę nie mogę przestac o tym myśleć

    • Człowiek się raduje i wiele poświęca by dziecko się uśmiechało. Rodzice chcą na siebie przyjąć nawet najmniejszy ból swojej małej pociechy. Dlatego, tym bardziej nie potrafię sobie wyobrazić tego bestialstwa. Serce mi się kraja jak myślę, że niewinne dziecko cierpiało. Zazwyczaj daleki jestem od mściwości, i choć dziecku życia to nie zwróci, pragnąłbym by oprawcy takich przypadków nieprzerwanie solą sypali w otwarte rany.

  2. a ja probuje dociec, co stalo sie z mlodsza coreczka, ta ktora zostala z ojcem w Labedach, mieszkali klatke obok moich rodzicow…(?)

  3. zycze mu by w wiezieniu zrobili mu najpierw z dupy jesien sredniwiecza. potem by sp…ali mu sie w ryj a na koniec gnoj zdechl w meczarniach

  4. Wg mojej wiedzy, ta matka jest osobą ograniczoną umysłowo. Nie piszę tego, żeby ją bronić, ale jako informację. Nie potrafię jej ocenić, chociaż jako matka nie zdała egzaminu, ale ona być może nie umiała znaleźć pomocy. Nie chcę tu obciążać urzędników pomocy społecznej, bo oni też nie wszystko mogą. Widzę to caly splot złych okoliczności.

WASZYM ZDANIEM