fot. Łukasz Fedorczyk

Straż miejska z Gliwic ma prawo wejść do mieszkania lub piwnicy i skontrolować czym palisz w piecu. Od początku roku podjęto już 29 takich interwencji.

Mieszkańcy dzwonią i informują o czarnym dymie wydobywającym się z komina sąsiada. – Gliwiczanie podejrzewają, że ktoś pali śmieciami i zgłaszają to nam. Podejmujemy interwencję i sprawdzamy – mówi Bożena Frej z gliwickiej straży miejskiej.

Strażnicy mają prawo wejść i skontrolować piec. To jedna z form walki ze smogiem, który truje Gliwice. Funkcjonariusze nie spotkali się jeszcze z sytuacją, że ktoś nie chciał ich wpuścić. Do tej pory nie ujawniono spalania śmieci. Zdarza się, że ktoś ma nowoczesny piec, pali ekogroszkiem, a mimo to z jego komina wydobywa się czarny dym.

Władze miasta mogą upoważnić do wykonywania funkcji kontrolnych pracowników podległych im urzędów lub funkcjonariuszy straży gminnych.

Strażnicy mają specjalne upoważnienia wydane przez prezydenta Gliwic do przeprowadzania kontroli.

Kontrolujący, wykonując kontrolę, jest uprawniony do:
– wstępu wraz z rzeczoznawcami i niezbędnym sprzętem przez całą dobę na teren nieruchomości, obiektu lub ich części, na których prowadzona jest działalność gospodarcza, a w godzinach od 6 do 22 – na pozostały teren,
– przeprowadzania badań lub wykonywania innych niezbędnych czynności kontrolnych,
– żądania pisemnych lub ustnych informacji oraz wzywania i przesłuchiwania osób w zakresie niezbędnym do ustalenia stanu faktycznego,
– żądania okazania dokumentów i udostępnienia wszelkich danych mających związek z problematyką kontroli.

Zgodnie z art. 225 § 1 kodeksu karnego, który stanowi: Kto osobie uprawnionej do przeprowadzania kontroli w zakresie ochrony środowiska lub osobie przybranej jej do pomocy udaremnia lub utrudnia wykonanie czynności służbowej,podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.


35 KOMENTARZE

  1. A ja powiem że g*w*o prawda.
    W zeszłym roku,zgłaszałam kilka interwencji do straży miejskiej w sprawie palenia śmieci przez sąsiadów. Straż przejechała pod domem i tyle. Pan Frankiewicz na moje pisma odpisał w ładnych słowach żebym się zajęła swoim życiem.
    Nikogo nie interesował że się po prostu dusiliśmy w ich dymie.

  2. Swoją drogą jakie ma uprawnienia i wiedzę straż miejska w zakresie ww czynności??Fakt,że trują nas na maksa gdzie popadnie. Niestety jak nie smog,to zabije nas np jedzenie,które ma całą tablicę mendelejewa w swoim składzie. Eh co za czasy-przed wojną nie do pomyślenia;-)

  3. A jaka jest podstawa prawna takiej kontroli? Bo w artykule jest wycinek z informacją, co grozi przy utrudnianiu, a nie na jakiej mocy czy podstawie są dokonywane takie kontrole, sam donos to nie wszystko 😀 co do samej akcji fajnie coś się dzieje ale to jest dalej nic przy obecnej sytuacji „smogowej” 😉

  4. i bardzo dobrze.. W Zabrzu nikt się tym nie interesuje….. u nas czujnik DYMU z uwagi na smog włączył się od wczoraj 3 razy… gryzie w gardło i nikt sobie nic z tego nie robi, na osiedlu plastik dalej ląduje w piecach …. 🙁

  5. A ta wypasione graty na ulicach, jeżdżące na benzyno-podobnej cieczy. Ile ciężkich metali jest w naszych płucach. Popatrzcie na styropianowe elewacje domów. Jak szybko stają się dwukolorowe na skutek wyziewów z rur samochodowych. Ta graciarnia jeździ nie tylko po ulicach, ale i chodnikach. Patrz ulica Rybnicka. Jednak tak straż miejska, ani policja nie reaguje. Jednak jak każda władza, której koryto wnet się urwie, zajmuje pospólstwo tematem zastępczym. Dajcie ludziom pracę i godziwe zarobki, albo zlikwidujcie zimy. Wystarczy ustawa w sejmie a zima się wystraszy. I po problemie

  6. Wczoraj duszący dym z sąsiedniej kamienicy, ewidentnie ktoś jakis syf pali bo węgiel aż tak nie śmierdzi. Niestety, miły pan w straży miejskiej wytłumaczył nam, że nie podejmą interwencji bo nie mają podstaw prawnych, zwłaszcza w budynku wielorodzinnym. Nie wiem czy to prawda, czy mu sie nie chciało – faktem jest że odmówił. Więc propaganda do gazety swoje, a życie swoje.

WASZYM ZDANIEM