– Na gliwickim Rynku jest straszny brud po nocnych imprezach. Dlaczego nikt tego nie sprząta?
– grzmi w liście do naszej redakcji pan Jacek. Na zdjęciach przysłanych przez naszego Czytelnika wyraźnie widać, że na płycie Rynku nie jest zbyt czysto. Opakowanie po soku i wódce stoi na zabytkowej studni.
– Na całym Rynku jest straszny brud. Wszędzie leżą woreczki i sreberka po kebabach, rozbite butelki po piwie i wódce. Jest też mnóstwo kartonów po sokach itp. Dlaczego nikt tego nie sprząta? – pyta pan Jacek.
Warto również zauważyć, że płyta Rynku jest już strasznie brudna, nie tylko od ptasich odchodów, ale także od gum do żucia, rozlanych soków i piwa.
Przecież nowa nowa nawierzchnia miała być łatwa w czyszczeniu.
Dlaczego więc tak trudno raz w miesiącu ją porządnie wyszorować?
W końcu będzie ona za kilka tygodni wyglądała gorzej od poprzedniej.
– W innych miastach sprzątanie rynków i placów, na których bawią się ludzie odbywa się wczesnym rankiem. Dlaczego tak nie jest w Gliwicach? – głowi się nasz Czytelnik.









