Wybory już za nami, a szkoda, bo w kampanii wyborczej takich słów z ust posła nie słyszeliśmy.
Słyszeliśmy za to o mężu stanu – mowa o pośle Andrzeju Gałażewskim, który, gdy upewnił się, że kolejne 4 lata spędzi za nasze pieniądze w Sejmie, pokazał co myśli o swoich wyborcach. Jesteśmy ciekawi jak poczują się studenci Gliwickiej Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości, gdy dowiedzą się, co powiedział o nich poseł, na którego byc może głosowali.
Cytat z listu otwartego posła do prezydenta Frankiewicza:
„Teraz w ładnym i interesującym obiekcie (dot. Nowych Gliwic – przyp. red.) mieści się między innymi trzeciorzędna niepubliczna szkoła wyższa, podtrzymywana przy życiu z pieniędzy publicznych. (…)”
Poseł nie dodaje, że Nowe Gliwice to również miejsce, w którym dzięki pieniądzom samorządu stworzono warunki do rozwoju nowych firm działających w branży nowych technologii z których Gliwice mogą być dumne. Przyznał to nawet jego klubowy kolega z północnej Polski, który odwiedził Nowe Gliwice wraz z sejmową komisją na zaproszenie posła Jana Kaźmierczaka.
Przykre, że poseł Gałażewski zdobywa się na odwagę dopiero teraz.
Przykre, że w kampanii wyborczej nie usłyszeliśmy, co poseł ma do zaproponowania i jakimi działaniami podjętymi dla miasta i regionu może się pochwalić. Szkoda, że jedyne co miał do zaproponowania gliwiczanom to najbardziej żenujący happening wyborczy w postaci mierzenia własnych, starych butów.



