W poniedziałkowy poranek zakończyła się trwająca całą noc akcja gaśnicza na terenie Fabryki Drutu w Gliwicach. Pożar, który wybuchł w niedzielę wieczorem, zaangażował ogromne siły straży pożarnej z całego regionu. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał.
Pożar wybuchł wieczorem, szybko objął dużą powierzchnię
Zgłoszenie o pożarze hali przy ul. Stanisława Dubois wpłynęło do służb 3 maja o godzinie 19:32. Już pierwsze zastępy straży pożarnej potwierdziły, że ogień objął materiały pozostałe po rozbiórce kompleksu hal produkcyjnych.
Sytuacja bardzo szybko się pogorszyła — ogień rozprzestrzenił się także na jeden z budynków, który nie był objęty pracami rozbiórkowymi. W kulminacyjnym momencie pożarem objęta była powierzchnia około 9 tys. m², a ostatecznie skala zniszczeń mogła sięgnąć nawet 15 tys. m².
Dziesiątki zastępów i setki strażaków
Akcja gaśnicza była jedną z największych w regionie w ostatnim czasie. W działaniach brało udział nawet 68 zastępów straży pożarnej oraz 221 strażaków.
Na miejsce skierowano siły nie tylko z Gliwic i powiatu gliwickiego, ale również z innych części województwa. Działaniami ratowniczo-gaśniczymi kierował Śląski Komendant Wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej, st. bryg. Damian Legierski.
Pożar został zlokalizowany o godzinie 2:10 w nocy, co oznaczało zatrzymanie jego dalszego rozprzestrzeniania się. Mimo to strażacy przez kolejne godziny prowadzili intensywne dogaszanie pogorzeliska.
Specjalistyczny sprzęt i monitoring powietrza
Na miejscu pracował również specjalistyczny samochód Mobilab należący do Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego z Katowic. Urządzenia na bieżąco monitorowały jakość powietrza nad miastem.
Według służb pomiary nie wykazały zagrożenia dla mieszkańców. Podkreślano jednak, że na ustalenie przyczyn pożaru jest jeszcze za wcześnie — będzie to możliwe dopiero po zakończeniu wszystkich działań.
Utrudnienia dla kierowców nadal trwają
Pożar spowodował także poważne utrudnienia w ruchu drogowym w tej części miasta. Zamknięto m.in.:
ul. Jana Śliwki na odcinku od wiaduktu DTŚ do wiaduktu kolejowego (rejon ul. Kotlarskiej),
wiadukt łącznicy DTŚ z ul. Sienkiewicza.
Przejezdny pozostawał jedynie fragment ul. Jana Śliwki od ul. Kotlarskiej do ul. Toszeckiej. Służby apelowały do kierowców o wybieranie tras alternatywnych i stosowanie się do poleceń policji.
Przyczyny wciąż nieznane
Choć sytuacja została opanowana, przyczyny wybuchu pożaru nie są jeszcze znane. Śledczy będą je ustalać po zakończeniu działań straży pożarnej i dokładnym zbadaniu pogorzeliska.
To jedno z największych tego typu zdarzeń w Gliwicach w ostatnich latach — zarówno pod względem skali, jak i zaangażowanych sił ratowniczych.



