W czasach epidemii koronawirusa należy kontakty między ludźmi ograniczać do minimum. Niestety, jak się okazuje – nie wszyscy o tym wiedzą.
Docierają do nas sygnały od Czytelników, że pracownicy Urzędu Stanu Cywilnego w UM Gliwice utrudniają wydawanie aktów urodzenia i małżeństwa. Według świadków, osoby, którym zależy na uzyskaniu tych dokumentów muszą przychodzić do urzędu w tej sprawie nawet 3 razy!
– To narażanie naszego zdrowia, a nawet życia. Tak samo urzędników, którzy jeszcze nie uciekli na urlop lub L4 – mówi Czytelnik, który poinformował nas o sprawie.
Zapytaliśmy rzecznika prezydenta Adama Neumanna z czego wynikają takie zasady?
Czy nie da się załatwić wszystkiego podczas jednej wizyty?
Rzecznik zapewnia, że z informacji Kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Gliwicach wynika, iż nie ma sytuacji, w których mieszkańcy są informowani, że muszą przychodzić do USC ponownie. Wręcz przeciwnie w związku z epidemią jest duży nacisk na wysyłanie dokumentów do mieszkańców pocztą.
Jednak, jak przyznaje rzecznik, opisana sprawa może dotyczyć sytuacji, w której ktoś przychodzi do urzędu po akt zgonu i podczas tej samej wizyty chce załatwić odpisy aktów urodzenia i małżeństwa (członków rodziny zmarłego), które są konieczne w późniejszej procedurze spadkowej.
– W czasie normalnego funkcjonowania USC takie dokumenty można było załatwić w trakcie jednej wizyty. Obecnie z powodu braków kadrowych nie jest to niestety możliwe, ale są one dosyłane wnioskodawcy, nie jest mu sugerowana ponowna wizyta – informuje Łukasz Oryszczak, rzecznik prezydenta.
Z tą opinią nie zgadza się nasz Czytelnik. Uważa, że musiał w urzędzie pojawić się aż 3 razy.
– Jedna kobieta obsługuje wszystkich klientów, którzy czekają w kolejce. W USC jest więcej urzędniczek, ale zaobserwowałem, że nie są one chętne do pomocy tej jednej, która ma wszystko na swojej głowie – podsumowuje Czytelnik.
Łukasz Fedorczyk



