Piast Gliwice przegrał pierwszy mecz po zimowej przerwie. Jagiellonia nie rozegrała wybitnych zawodów, ale była skuteczna. Piast natomiast był nijaki.
Początek meczu należał do gliwiczan. Piast konstruował akcje i stwarzał zagrożenie pod bramką gości. Jednak to Jagiellonia zdobyła gola. Po przerwie Piast praktycznie nie istniał na boisku. Efektów nie przyniosło też zastąpienie Papadopulosa Szczepaniakiem, ani wpuszczenie Angielskiego. Kolejną bramkę zdobyli goście.
Kibice głośno pytali „Gdzie jest napastnik?”.
Z trybun można było usłyszeć również „Zero ambicji”. Nic dziwnego. Piast gra fatalnie i zajmuje ostatnie miejsce w tabeli.
Jeśli prezes klubu oraz rada nadzorcza nie podejmą decyzji o wzmocnieniach, to Piast pozostanie głównym kandydatem do spadku z ekstraklasy.
Czas obudzić się z zimowego snu. Pierwszy mecz pokazał, że sprowadzenie do Gliwic kilku pomocników, bramkarzy i obrońcy nie jest receptą na sukces. Potrzebny jest napastnik. Dowód? Piast zdobył jedynie 22 gole w tym sezonie. Gorsza jest tylko Sandecja Nowy Sącz.
Łukasz Fedorczyk





