Obywatelski Komitet Referendalny zapowiadał, że w sierpniu na pewno poznamy kandydata referendystów na prezydenta Gliwic.
Właściwie mieli przedstawić kilku kandydatów. Dziś już wiadomo, że w tym miesiącu ich nie poznamy. 20 lipca na łamach Dziennika Zachodniego ówczesny rzecznik referendystów Andrzej Jarema-Suchorowski zapewniał, że będą promować swojego kandydata, a jego nazwisko poznamy w ciągu kilku dni. Od tej wypowiedzi minęło już blisko 1,5 miesiąca, a osoby, która miałaby ewentualnie zastąpić Zygmunta Frankiewicza jak nie było, tak nie ma. Według najnowszych zapewnień OKR kandydatów poznamy 4 września.
– Na pewno jeszcze w sierpniu zaproponujemy dwie, może trzy kandydatury na prezydenta miasta – mówił podczas konferencji prasowej 6 sierpnia Dariusz Jezierski, członek zespołu prasowego OKR.
Przypomnijmy, że referendum w sprawie odwołania Zygmunta Frankiewicza odbędzie się we wrześniu.
Referendum różni się jednak od normalnych wyborów – aby było ważne potrzebna jest odpowiednia frekwencja. W podobnym głosowaniu, które odbyło się w 2009 roku do urn nie poszła wystarczająca liczba ludzi. Tak może być i tym razem.
Tak więc przed organizatorami referendum stoi bardzo trudne zadanie – muszą przekonać ludzi do swoich racji i do zagłosowania za odwołaniem Frankiewicza.
Nieco łatwiej mają zwolennicy Zygmunta Frankiewicza, którzy nie muszą nawet ruszać się z domu, bo mało prawdopodobne jest, aby bez nich frekwencja była odpowiednio wysoka.
Referendum to specyficzna forma wyborów – tutaj decyduje frekwencja. Jeśli przeciwnicy nie uzbierają wymaganej liczby osób głosujących, to nawet gdyby 100% zagłosowało za odwołaniem Frankiewicza, pozostanie on na stanowisku.



