We wrześniu odbędzie się referendum w sprawie odwołania prezydenta Zygmunta Frankiewicza.
Dla jego zwolenników sprawa jest prosta – nie iść do urn i nie nabijać frekwencji, ale za to referendyści mają pełne ręce roboty. Muszą przekonać innych do swoich racji. Nie ulega wątpliwości fakt, że 2 lata temu blisko 70% osób biorących udział w drugiej turze wyborów poparło Frankiewicza.
Wyborcy Zygmunta Frankiewicza swoje już zrobili – 2 lata temu oddali na niego głos w wyborach. Teraz, w przypadku referendum nie muszą robić nic. Dosłownie – nawet nie muszą się ruszać z domów do lokali wyborczych.
Referendum to specyficzna forma wyborów – tutaj decyduje frekwencja. Jeśli przeciwnicy nie uzbierają wymaganej liczby osób głosujących, to nawet gdyby 100% zagłosowało za odwołaniem Frankiewicza, pozostanie on na stanowisku.
Tak więc spore zadanie stoi przed referendystami, aby przekonać gliwiczan do swoich racji.
Ogłoszenie decyzji o referendum nastąpiło w ubiegłym tygodniu. Przy okazji pojawiła się informacja, że z zebranych przez referendystów około 20 tysięcy podpisów komisarz wyborczy odrzucił aż ok. 4,5 tysiąca.
Co warte podkreślenia – komisarz złożył także zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, bo na listach z podpisami osób, które popierają referendum było 73 nieboszczyków!
Sprawę wyjaśni prokuratura.
Zaskakujące jest również to, że w dniu ogłoszenia iż referendum się odbędzie z funkcji pełnomocnika Obywatelskiego Komitetu Referendalnego zrezygnował Patryk Płuciennik. Można się tylko domyślać, co się stało, że podjął on taką decyzję, bo gdy został o to zapytany przez redakcję Dzisiaj w Gliwicach odmówił komentarza.
Niestety, grupa referendalna nadal nie przedstawiła swojego kandydata na prezydenta. Na próżno szukać jakichś informacji na stronie OKR, bo od kilku dni jest ona w przebudowie.
Prezydent Zygmunt Frankiewicz wydał oświadczenie w sprawie referendum.
– Z formalnego punktu widzenia wszystko mieści się w granicach demokracji. Powstaje jednak pytanie, o co tak naprawdę chodzi? Czy zaistniały jakieś istotne powody, aby mieszkańcom Gliwic fundować kolejną polityczną awanturę? Moim zdaniem nie, bo nie o rozwiązanie jakichkolwiek gliwickich problemów toczy się walka. Chodzi o przejęcie władzy w mieście, które wspaniale się rozwija, a na tle innych polskich miast jest pod wieloma względami wyjątkowe i możemy być z niego dumni. Łakomym kąskiem jest możliwość sprawowania kontroli nad pieniędzmi i majątkiem miasta. I to jest realny powód zorganizowania tej awantury – pisze Frankiewicz.





