reklamaspot_img
spot_imgspot_img

Służby porządkowe są nadgorliwe? „Twarde prawo, ale prawo”

Podczas wczorajszego meczu towarzyskiego z Borussią Dortmund doszło do zatrzymań kibiców.

Według policji i służb porządkowych złamali oni prawo. Jednego z zatrzymanych mężczyzn wyprowadzono z trybuny, co od razu wywołało burzę na stadionie. Spora część kibiców krzyczała „zostawcie kibica” i „piłka nożna bez policji”. Na nic się to jednak zdało. Mężczyźni trafili do aresztu. Z wpisów na forach internetowych wynika, że fani gliwickiej drużyny nie zgadzają się z decyzją policji. Funkcjonariusze odpowiadają: Twarde prawo, ale prawo. Osoby decydujące się na jego łamanie muszą mieć więc świadomość grożącej im odpowiedzialności karnej.

Policja na swojej stronie zamieściła następującą informację: Wczoraj w czasie meczu piłkarskiego doszło w Gliwicach do dwóch incydentów. Zatrzymani wydają się zaskoczeni faktem, że czeka ich proces sądowy. Około godziny 21.00 policjanci zatrzymali dwóch kibiców, którzy złamali prawo. W pierwszym przypadku 28-latek naruszył nietykalność cielesną interweniującego pracownika służby porządkowej. W drugim 42-letni gliwiczanin nie podporządkował się poleceniom służb ochrony i nie usiadł na wykupionym przez siebie miejscu. Dzisiaj obaj zatrzymani staną przed sądem. 28-latek odpowie za przestępstwo, a drugi mężczyzna za wykroczenie. O wymiarze kar zadecydują prokurator i sąd.

W Gliwicach już jakiś czas temu rozgorzała dyskusja o decyzjach policji wobec kibiców.

Pojawiły się nawet głosy, że za niską frekwencję na stadionie odpowiadają właśnie policjanci, którzy co rusz zakazywali wstępu na stadion kibicom gości. Na jednym z forów dyskusyjnych możemy przeczytać, że „ciągłe gadanie o tym, że jakiś mecz jest podwyższonego ryzyka wytwarza w społeczeństwie poczucie strachu i ludzie po prostu boją się przychodzić na mecze”. Z drugiej strony nie można się dziwić policji, która przecież wykonuje swoje zadania. Musi dbać o bezpieczeństwo i porządek.

Komentarz

O ile jednak można zrozumieć, że przed sądem stanie osoba, która atakuje ochronę lub wnosi na stadion materiały pirotechniczne, bo złamanie ustawy jest bezsporne, to jednak sądzenie kibica, który nie siedział na swoim miejscu wydaje się absurdalne. Owszem, podczas meczu spiker podaje komunikaty i prosi o zajęcie swoich miejsc, jednak wystarczyłoby, gdyby najpierw ochrona podeszła do danego delikwenta, nakazała mu usiąść na miejscu, a gdy ten się nie podporządkuje, wówczas może go zatrzymać. Odnoszę wrażenie, że działania typu areszt za to, że ktoś nie siedzi na swoim krzesełku zniechęcają innych do przychodzenia na stadion. Obiekt w Gliwicach może pomieścić 10 tysięcy fanów piłki nożnej, a na meczu z Borussią było ich zaledwie 3500. Oczywiście nie jest to jedyny powód niskiej frekwencji, ale zapewne jeden z kilku ważniejszych.

Łukasz Fedorczyk

Zobacz też: Ruben zapewnia remis z Borussią tuż przed gwizdkiem (foto)

ZOBACZ TEŻ

KOMENTARZE

WASZYM ZDANIEM

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię

spot_img
spot_img

AKTUALNOŚCI

KRYMINAŁKI