KZK GOP zorganizowało akcję „Zawód kontroler”, która ma uświadamiać rolę, jaką w komunikacji pełnią kontrolerzy biletów.
Chodzi także o to, by pokazywać, że zawód ten wykonują sympatyczni ludzie, którzy działają na rzecz wszystkich pasażerów. Zawód kontrolera jest niewątpliwie jednym z najmniej docenianych zajęć. – Osobiście bardzo cenię pracę, jaką wykonują nasi kontrolerzy i uważam, że są to osoby, które dobrze reprezentują KZK GOP. Poprzez takie akcje chcemy przypominać pasażerom, że kontrolerzy działają w ich interesie, a jednocześnie pokazać, że stereotypowy, negatywny wizerunek kontrolera jest bardzo krzywdzący dla osób, które wykonują ten zawód – mówi Roman Urbańczyk, przewodniczący Zarządu KZK GOP.
W ramach kampanii przygotowano kalendarz, wybrane fotografie pojawią się również od 16 września na prawie przystankach w miastach aglomeracji.
Tegoroczna akcja jest kolejnym elementem w prowadzonych systematycznie od kilku lat działań zmierzających do przełamywania negatywnego, stereotypowego wizerunku kontrolera pracującego w komunikacji miejskiej.
To właśnie KZK GOP tematem tym zajął się po raz pierwszy w Polsce. W zapoczątkowanej w 2008 roku akcji „Spotkajmy się…” wystąpili trzej zatrudnieni w KZK GOP kontrolerzy. Kampania ta również miała uświadamiać, że wykonujący zawód kontrolera osoby, to ludzie sympatyczni i otwarci, a ich rolą jest pomaganie pasażerom i dbałość o to, aby wszyscy wywiązywali się ze swoich obowiązków, płacąc za usługę, jaką jest przewóz komunikacją miejską. Od czterech lat corocznie obchodzony jest także przez KZK GOP „Dzień Kontrolera” – w jego ramach odbyła się m.in. akcja „Nie taki kanar straszny”, gdzie z kolei w formie satyrycznych rysunków, w krzywym zwierciadle, przedstawiano pracę kontrolera i jego zawodowe perypetie czy konkursy, w których pasażerowie mieli za zadanie wcielić się w rolę kontrolującego.
Jak podkreślają sami kontrolerzy, powoli zmienia się ich postrzeganie wśród pasażerów komunikacji. – Moim zdaniem można powiedzieć, że wszystkie te akcje już dały pozytywne wyniki. Bardzo pozytywnym sygnałem jest, że coraz rzadziej wśród podróżujących znajdują się „adwokaci gapowiczów”. Pasażerowie zrozumieli, że osoby, które jadą bez biletu, podróżują na koszt tych, którzy za przejazd uczciwie płacą – mówi Tomek, jeden z biorących udział w tegorocznej akcji kontrolerów.
Warto o tym pamiętać, ponieważ dochody ze sprzedaży biletów trafiają do wspólnej puli, z której opłacane są usługi wykonywane przez przewoźników (a więc jest to zapłata za przewozy, a te pieniądze przeznaczane są przecież także na inwestycje – zakup nowych autobusów, opłacenie firm sprzątających pojazdy itd.). Ci, którzy nie kupują biletów, nie dokładają się do niej, jednocześnie korzystając z pieniędzy pozostałych pasażerów.
KZK GOP stawia na rozpoznawalność kontrolerów, przede wszystkim osób zatrudnionych na umowę o pracę – pracujący w KZK GOP kontrolerzy mają ujednolicony ubiór (błękitne koszule, krawaty, ciemne kurtki), co ma powodować, że będą dla pasażerów widoczni już z daleka. Kontroler nie musi być „tajniakiem”, ale właśnie charakterystycznym funkcjonariuszem – tak aby pasażerowie od razu wiedzieli, że gdy wsiada on do autobusu czy tramwaju, należy wyjąć i pokazać bilet. KZK GOP nie chodzi o to, by nakładać kary, lecz żeby pasażerowie uczciwie płacili za przejazd.
W KZK GOP zatrudnionych jest ponad 30 kontrolerów (tzw. kontrolerzy zawodowi). Bilety sprawdzają również osoby, które pracują na podstawie umowy-zlecenia, traktując te obowiązki jako zajęcie dodatkowe (ponad 150 osób).
Kontrolerzy zawodowi pracują od godziny 6:00 rano do godziny 22:00 wieczorem, a w razie potrzeby również w godzinach nocnych. Natomiast kontrolerzy na umowę-zlecenie kontrolę przeprowadzają w ciągu całej doby.
Wśród sprawdzających bilety osób pracuje szesnaście pań (czyli niecałe 10 proc. wszystkich kontrolerów).
Podczas kontroli sprawdzane są bilety ok. 5 mln pasażerów rocznie.
Opłata za przejazd bez ważnego biletu wynosi 160 zł, w miejscu kontroli 90 zł, a płatna do siedmiu dni 125 zł.





