„Piast Gliwice wyjątkowym liderem”, „Piast Gliwice leje każdego, kto się nawinie”, „Kolejna wygrana lidera z Gliwic” – to tylko niektóre tytuły artykułów w ogólnopolskich mediach.
Piast jest na ustach wszystkich, a dzięki temu mówi się również o Gliwicach. Kolejne telewizje realizują reportaże dotyczące zawodników Piasta np. wczoraj Canal+ o Patriku Mrazie. Piłkarz siedział na gliwickim Rynku, który w telewizji prezentował się znakomicie.
Na pewno wiele osób powiedziało „zobacz jak w tych Gliwicach ładnie”. To doskonała okazja do prezentacji i promocji miasta.
Kilka lat temu Gliwice inwestowały w kampanię reklamową w ogólnopolskich mediach. Miasto przedstawiano jako kolebkę nowoczesnych technologii, następnie promowano budowaną właśnie Halę Gliwice. W naszym mieście realizowano również takie programy jak „Kawa czy herbata”. Dziś o Gliwicach mówi się wyłącznie pozytywnie. I o to chodzi, bo przecież miasto właśnie po to dotuje klub, aby zyskiwać promocyjnie. Na koszulkach zawodników widnieje duży napis „Miasto Gliwice”. Po latach inwestowania w końcu można odcinać kupony.
Dziś za ciosem poszli pracownicy Wydziału Kultury i Promocji Miasta. Popularne fauny przed urzędem miejskim zostały wyposażone w gadżety każdego kibica. Na ich szyjach powiewają szaliki, przy nodze znajduje się piłka, a fontannę okala transparent z napisem „Piast Gliwice – mamy lidera”.
Gdy w Gliwicach wybudowano stadion zapanowała moda na Piasta.
Mimo że klub grał w pierwszej lidze, a do Gliwic nie przyjeżdżały tak utytułowane zespoły jak Lech Poznań czy Legia Warszawa, to na trybunach był prawie komplet publiczności. Gdy Piast awansował do ekstraklasy na stadionie również było wielu kibiców. Dziś, niestety, mimo dobrych wyników stadion zapełnia się zaledwie w połowie. Ostatni mecz z Górnikiem Łęczna oglądało około 5400 widzów. To bardzo mało jak na miasto liczące około 180 tys. mieszkańców.
Gdzie leży problem? Oczywiście – część mieszkańców Gliwic kibicuje Górnikowi Zabrze (głównie z Łabęd, os. Kopernika i Sośnicy). Jest też grupa osób „jeżdżących na Ruch” do Chorzowa. Zakładając nawet, że każdy mieszkaniec (wliczając również dzieci) tych trzech dzielnic (chociaż tak nie jest) kibicuje innym drużynom, to łącznie jest to 47 tys. osób, czyli 26% gliwiczan. Co z resztą? Przecież pozostają około 133 tys. potencjalnych kibiców. Dlaczego nie przychodzą na stadion w Gliwicach?



