Były prezydent Gliwic, Zygmunt Frankiewicz, zabrał głos w sprawie budowy gigantycznego suchego zbiornika retencyjnego na terenie tzw. Wilczych Dołów za Sikornikiem. Z inwestycją nie zgadza się wielu mieszkańców.
– Myślę, że to jest nakręcona sztucznie sprawa. Protest bez dobrego uzasadnienia – tak mówi o sprawie senator Frankiewicz, w rozmowie z TV Imperium.
Mimo że zainteresowani mieszkańcy przygotowali wiele argumentów oraz merytoryczne opracowanie (zobacz dokument), to były prezydent Gliwic zarzuca im brak uzasadnienia.
– Trzeba rozmawiać z mieszkańcami. Z tego, co wiem, to takie spotkanie się odbyło. Wziął w nim udział projektant. Myślę, że miał pancerne argumenty – trudno z tym dyskutować. […] Ja zawsze mówiłem, że powieszenie jednej lampy więcej będzie komuś przeszkadzało, ale to nie znaczy, że tej dodatkowej lampy nie trzeba powiesić – mówi Frankiewicz w rozmowie z TV Imperium. – Tego typu zabezpieczenia muszą powstawać, bo inaczej straty będą ogromne i to nie stracą ci, którzy teraz protestują, bo oni często bronią widoku ze swojego okna i tego nie można poważnie brać pod uwagę – dodał Frankiewicz.
– Jeśli ktoś broni swoich wąskich, wręcz egoistycznych racji – trudno, trzeba zrealizować inwestycję. Ona dość szybko powstanie, ma wsparcie unijne więc warto i te pieniądze wykorzystać. Będzie tak jak z DTŚ, gdy ona już powstanie to znikną ci wszyscy, którzy byli przeciw – mówi Frankiewicz.
Warto zwrócić uwagę na arogancki ton wypowiedzi senatora.
Po pierwsze: protestuje spora grupa mieszkańców, do której każdego dnia dołączają kolejne osoby, gdy tylko dowiadują się o planach budowy.
Po drugie: pod petycją w sprawie zmian projektu podpisało się już ponad 6 tysięcy osób.
Po trzecie: senator mówi o konieczności dialogu z mieszkańcami, a jednocześnie atakuje tych, którzy protestują.
Po czwarte: wydaje się, że sprawa jest już przesądzona i mimo próśb gliwiczan inwestycja powstanie w tym kształcie.
Po piąte: jak mają nie zniknąć przeciwnicy budowy, gdy inwestycja powstanie? Gdy wyciętych zostanie 660 drzew, a zbiornik będzie gotowy, to jaki sens mają protesty i prośby o dialog?
Przypomnijmy, że planowany zbiornik ma mieć powierzchnię około 25 placów Krakowskich.
Mieszkańcy zainteresowani sprawą nie pozostawili na senatorze Frankiewiczu suchej nitki. To tylko niektóre komentarze internautów: „To jest niemożliwe. Podejście Pana Senatora poniżej krytyki. Jak można tak traktować ludzi”, „Chyba się zestresował, do tego… cóż, nie jest tak mądry, jak się wydaje. Raczej ma pobożne marzenia i sny, bo – biedulek nawet nie sprawdził projektu tego zbiornika, ani… nawet nie był na Wilczych Dołach, dodatkowo – nie wie, że istnieją ludzie narzekający na DTŚkę”, „Widocznie ma ogródek przed swoim domem – więc nie widzi problemu. Syty głodnego nie zrozumie”, „A wy tyle lat na tego człowieka głosowaliście… Wstyd”, „No i wyszło szydło z worka. Tak było i będzie jasny sygnał. Dziękuję tym którzy głosowali na nich. Nigdy się nie uwolnimy z tej ośmiornicy”.
Być może głos mieszkańców nie jest słyszalny z Wilczych Dołów, gdzie organizują akcje w obronie tego miejsca. Możliwe, że prezydent usłyszy ich argumenty dopiero, gdy przyjdą pod jego okna?
Osoby zaangażowane w walkę o Wilcze Doły muszą nagłośnić sprawę i dotrzeć ze swoim przekazem do innych gliwiczan. Z wypowiedzi Frankiewicza wynika, że włodarze traktują mieszkańców jako grupkę „pieniaczy” – używając jednego z ulubionych słów senatora Frankiewicza.




