Gdy władze Gliwic podnoszą ceny za postój samochodu w strefie płatnego parkowania, to kierowcy szukają rozwiązań, by nie płacić. Dla przeciętnego Kowalskiego dojazd do pracy autem i pozostawienie go na cały dzień w SPP to spory wydatek. Właśnie dlatego w mieście powstają dzikie parkingi. Dwa z nich są bardzo popularne i kierowcy chętnie zostawiają tam swoje pojazdy, mimo że czasem muszą ryzykować.
Dwaj dojrzali wiekiem, dodajmy – głośni, mężczyźni szli ulicą z butelką piwa, nie mieli zakrytych ust i nosa. Napomniani przez patrolujących rejon policjantów, zareagowali agresją słowną i wulgaryzmami.
Sztuczna inteligencja pomoże w diagnozowaniu i monitorowaniu COVID-19 w badaniach tomografii komputerowej. Rusza projekt Szpitala Miejskiego nr 4 w Gliwicach i Politechniki Śląskiej z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju w Warszawie.
– Gdy słyszę, że prezydent Adam Neumann, ustami swojego rzecznika, mówi, że w 2019 roku pojawił się niczym szeryf i zaprowadził porządek, to ja chcę zwrócić uwagę, że te serwery na Bojkowskiej kurzą się nie od 2019 roku, a od 2016 r. Dlatego mam prośbę, żeby pan prezydent wziął wreszcie coś na klatę i przyjął za to pełną odpowiedzialność. Ponosi pełną odpowiedzialność za „ukurzenie” 30 milionów złotych – mówi Franciszek Małecki-Trzaskoś, który przez kilka miesięcy badał aferę, którą opisał dzisiaj Onet. Małecki-Trzaskoś to prezes Instytutu Badań i Analiz Działalności Jednostek Samorządu Terytorialnego.
Kryminalni, w wyniku prowadzonych działań, zatrzymali 30-letnią mieszkankę tego miasta, podejrzaną o przywłaszczenie karty płatniczej, a następnie kradzież z konta pokrzywdzonego prawie 400 zł. Posługując się nie swoją kartą – zbliżeniowo, w krótkich odstępach czasu – kobieta kupowała w różnych sklepach towary o wartości kilkunastu-, kilkudziesięciu złotych. Została zatrzymana w piątek. Usłyszała już zarzuty. Za popełnione przestępstwa grozi jej nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
Coraz głośniej zaczyna się robić wokół jednej z miejskich spółek w Gliwicach. Mowa o Śląskiej Sieci Metropolitalnej. Onet opublikował dzisiaj artykuł, w którym opisuje aferę. Po kilku godzinach urząd miejski zamieścił na swojej stronie komunikat. Nikt się pod nim nie podpisał i nikt najwyraźniej nie bierze odpowiedzialności za jego treść. Autor komunikatu nie neguje też informacji zawartych w artykule dziennikarza Onetu. Dodatkowo widać, że oświadczenie było przygotowywane „na kolanie”, ponieważ ŚSM jest spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, a nie jak podano spółką akcyjną.