Piast znów pierwszy stracił bramkę, zdołał wyrównać, ale w końcówce Górnik strzelił raz jeszcze.
Co zawiodło? Marcin Brosz uważa, że zabrakło agresji, inni mówią, że taktyka trenera, który pozwolił grać Lazdinsowi i Embuenie, a nie wpuścił na na boisko Zganiacza czy Izvolta. Zabrakło także Matrasa, który z powodu choroby musiał pauzować. Kto wie, może gdyby Ruben nie został zmieniony, to w duecie z Robakiem zdobyliby jeszcze jedną bramkę… Obserwując mecz z trybun, można śmiało powiedzieć, że było to spotkanie na remis. Górnik kilka minut przed końcem wykorzystał jednak sytuację i zdobył drugiego gola.
Od początku to Górnik dyktował warunki. Nakulma urwał się defensorom Piasta i wdarł się w szesnastkę Piasta, zostawiając za sobą Embuenę. Następnie skrzydłowy Górnika podał piłkę Maciejowi Małkowskiemu, a ten umieścił futbolówkę w siatce Jakuba Szumskiego.
źródło: T-mobile Ekstraklasa / x-news
Od momentu stracenia gola, gliwiczanie zaczęli grać szybciej, stwarzając sobie sytuacje do wyrównania. Przed niezłą szansą stanął Ruben Jurado, ale sprytniejszy okazał się być Norbert Witkowski – bramkarz gospodarzy.
Po gwizdku sędziego – kończącym pierwszą część zmagać przy Roosevelta – goście z Okrzei mieli nietęgie miny. Przegrywali, a realne zagrożenie zaczęli stwarzać dopiero po straconej bramce.
Po dziesięciu minutach od rozpoczęcia drugiej połowy Marcin Robak wlał nadzieję w serca zawodników z Gliwic, strzelając pięknego gola z okolicy szóstego metra.
Futbolówka wpadła wprost w lewe „okienko” bramki Norberta Witkowskiego. Asystę przy trafieniu Robaka zaliczył Ruben Jurado. Niestety, Marcin Brosz postanowił zdjąć Rubena z boiska i zastąpić go Kamilem Wilczkiem.
Groźna okazja pod bramką Witkowskiego miała miejsce na dwadzieścia minut przed końcem spotkania. Kamil Wilczek wykorzystał zamieszanie w polu bramkowym, dochodząc do dogodnej sytuacji strzeleckiej. Piłka zatrzymała się jednak na poprzeczce zabrzan.
Kiedy wydawało się, że Piastowi nic złego stać się nie może, Radosław Sobolewski – upadając – zdołał zagarnąć piłkę, kierując ją w światło bramki. Uderzenie okazało się na tyle dobre, że zaskoczyło Jakuba Szumskiego.
Jak się później okazało – tyle wystarczyło, żeby pokonać gliwickiego Piasta.
– Mam ogromną ochotę do gry w każdym meczu i mam nadzieję, że będę grał więcej. Szkoda, wielka szkoda tego wyniku, bo było to spotkanie jak najbardziej do wygrania. Musimy o tym zapomnieć, ochłonąć i przygotować się do następnej batalii o punkty – mówi Ruben Jurado.
– Mamy do siebie pretensje, ze zagraliśmy zbyt mało agresywnie – mówi Marcin Brosz. – Nie odbieraliśmy długich piłek. Daliśmy zbyt dużo pola przeciwnikowi i przez to zabrzanie przeważali – dodał trener Piasta.