Trener Piasta o poszukiwaniach napastnika, sytuacji Żivca i kontuzjach

– Jestem zadowolony z dotychczasowych transferów i przebiegu przygotowań, dlatego nie pozostaje nic innego, jak bycie optymistycznie nastawionym – powiedział trener Radoslav Latal, który podsumował okres przygotowawczy.

W spotkaniu z 1. SC Znojmo FK zagrało sporo młodych graczy. Może pan powiedzieć, że któryś z nich jest szczególnie blisko meczowej osiemnastki?
– Tak, było kilku piłkarzy, którzy nam się spodobali. Muszą jednak jeszcze pracować i przede wszystkim grać. To młodzi chłopcy, więc co tydzień muszą wychodzić na boisko. Chcę mieć ich jednak pod obserwacją, stąd m.in. sparing ze Znojmo, bo ostatnio oglądałem ich podczas meczu kontrolnego jeszcze w Hiszpanii.

Ma już pan w głowie skład na pierwszy mecz ligowy?
– Mam już wytypowanych dziewięć nazwisk. Zastanawiam się jeszcze nad dwoma pozycjami.

Jest pan zadowolony z sobotniego meczu z Banikiem?
– Tak, to oczywiste. To spotkanie było szybkie, a obie drużyny pokazywały agresję. Banik to dobry zespół, więc jestem zadowolony z tego sparingu.

Co może pan powiedzieć o Sekulskim? Zdobył dwie bramki w meczu z Banikiem, a w spotkaniu ze Znojmo także dobrze się zaprezentował.
– Dla mnie to był najlepszy zawodnik na boisku podczas poniedziałkowego sparingu. Ten mecz był przygotowany m.in. pod niego, ponieważ ostatnio mało trenował i nie rozgrywał spotkań. Dlatego też, chcieliśmy mu dać rozegrać jak najwięcej minut. Pokazał się z dobrej strony i mogę powiedzieć, że jestem o niego spokojny.

Sekulski jest już w pełni gotowy do gry czy potrzebuje jeszcze czasu?
– Łukasz miał długą przerwę, a mecz z Banikiem był dla niego pierwszym od chyba pięciu miesięcy. Mimo to, jestem zadowolony z jego obecnej dyspozycji.

Czy ma jakiegoś dodatkowe zadania, żeby nadrobić ten czas, który drużyna spędziła na zgrupowaniach?
– Tak, oczywiście. We wtorek cały zespół ma wolne, a Łukasz ma zaplanowany trening na siłowni. Przez najbliższe trzy tygodnie będzie robił więcej i nadganiał stracony czas.

Adam Mójta to wasz kolejny nabytek. Skąd pomysł na ten transfer?
– Transfer Mójty to następstwo odejścia Pawła Moskwika do Podbeskidzia Bielsko-Biała. Otrzymaliśmy ofertę sprzedaży zawodnika, zatem szukaliśmy piłkarza o podobnej charakterystyce co Patrik Mraz, żeby na lewej stronie była większa konkurencja.

Widzi pan Mójtę w bardziej ofensywnej roli?
– Adam musi nauczyć się gry w tej drużynie. Nigdy nie grał w formacji z trójką obrońców, więc musimy przybliżyć mu kwestie taktyczne. Wierzę, że nie będzie miał z tym problemów.

To koniec transferów?
– Myślę, że nie. Wciąż szukamy napastnika. Wiemy, że to nie jest łatwe… Mieliśmy kilka nazwisk, ale nie wszystko poszło po naszej myśli. Jedno miejsce w ataku jest jeszcze wolne.

A co ze skrzydłowymi?
– Nie, nie. Szukamy typowego napastnika, takiego jak Michal Papadopulos. Łukasz Sekulski może grać „podwieszonego”. Tak samo Maciej Jankowski.

Jak wygląda sytuacja z Sasą Żivcem?
– Sasa dzwonił do mnie i rozmawialiśmy o tej całej sprawie. Jesteśmy w kontakcie z włoskim klubem i zobaczymy, jak rozwinie się ta sytuacja. To był ich błąd, więc czekamy na decyzję.

Transfer Sasy był zaskoczeniem. Przyszła za niego oferta czy sam piłkarz zgłosił chęć opuszczenia zespołu?
– Dostaliśmy ofertę i Sasa był nią zainteresowany. Opuścił zgrupowanie w Hiszpanii i poleciał do Włoch. US Latina nie zdążyła jednak zatwierdzić tego transferu. Teraz mamy problem, który powstał nie z naszej winy…

Myśli Pan, że w razie powrotu Sasa Żivec będzie w stanie poukładać sobie to wszystko w głowie?
– Najważniejsze jest dla niego to, że aktualnie nie może grać przez pół roku. Rozmawialiśmy kilka razy i się porozumieliśmy, ale teraz musimy czekać, co zadecydują Włosi, bo Sasa ma z nimi podpisany kontrakt. Teraz musimy rozwiązać tą sytuację z Włochami, ale mówię wprost – Sasa ma miejsce drużynie i może do nas dołączyć.

Michał Masłowski i Hebert mieli ostatnio kontuzje – co z ich zdrowiem?
– Spodziewamy się, że obaj piłkarze wrócą do treningów w najbliższą środę. Michał ma pewne zaległości, bo nie był na zgrupowaniu w Hiszpanii… i doznał poważniejszej kontuzji niż Hebert, który myślę, że w środę będzie trenował już na pełnych obrotach.

Przygotowania do pierwszego meczu w 2017 roku były utrudnione czy wszystko przebiegało bez problemów?
– Mieliśmy materiały z obozu Pogoni Szczecin. W kadrze tego zespołu nie doszło do wielu zmian, więc jesteśmy przygotowani.

Graliście sparing na Stadionie Miejskim w Gliwicach. Jak wygląda główna płyta?
– Jak wygląda? Tak jak wygląda boisko zimą. Na początku tej rundy boiska nie będą przygotowane w stu procentach. Zobaczymy jak będzie wyglądało boisko w Szczecinie… Te pierwsze wiosenne mecze będą trudne, boiska będą grząskie albo zmarznięte. Warunki pogodowe utrudniają także przygotowania, musimy trenować na płycie głównej albo sztucznych boiskach, co nie jest komfortowe.

Czy duet napastników Papadopulos-Sekulski może być pozytywnym zaskoczeniem dalszej części rozgrywek Lotto Ekstraklasy?
– Mam nadzieję, że tak będzie. Michal wyglądał bardzo dobrze podczas zgrupowania w Hiszpanii i miał szansę zgrać się z drużyną. Taka sama sytuacja jest ze Stojanem Vranjesem. Myślę, że obaj są zawodnikami, którzy nam pomogą.

Jest Pan zadowolony z przebiegu przygotowań?
– Tak, jestem zadowolony. Na początku hiszpańskiego obozu mieliśmy problem z pogodą, ponieważ cały czas mocno padał deszcz, co znacznie utrudniało organizację treningów oraz sparingów. Cieszymy się jednak z tych spotkań, które udało nam się rozegrać. CSKA, SCR Altach i Rapid to bardzo dobre zespoły i super sprawdziany. Momentami nasza gra wyglądała tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Dużo pracowaliśmy nad taktyką i było widać tego efekty.

Można powiedzieć, że jest Pan optymistycznie nastawiony?
– A co innego mogę zrobić? Wiem, że mamy trudny początek, ale chodzi o to, żeby zdobyć, jak najwięcej punktów. Czeka nas dziesięć spotkań i zrobimy wszystko, żeby wejść do pierwszej ósemki.

spot_img

ZOBACZ TEŻ

KOMENTARZE

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
spot_img

AKTUALNOŚCI

KRYMINAŁKI