spot_img

Trwa walka o Wilcze Doły. Mieszkańcy punktują władze Gliwic

spot_img
spot_img

W Gliwicach trwa walka o Wilcze Doły. Temat w mediach nieco przycichł, ale mieszkańcy nie odpuszczają. Wczoraj poinformowali o kolejnych krokach.

Publikujemy w całości informację przekazaną przez reprezentantów inicjatywy „Ratujmy Wilcze Doły”:
„Półtora roku od rozpoczęcia obywatelskiej akcji społecznej w obronie Wilczych Dołów w Gliwicach członkowie Komitetu Inicjatywy „Ratujmy Wilcze Doły” (skupionym w Stowarzyszeniu Zdrowe Miasto) nie ustają w ustalaniu faktów wokół planów budowy zbiornika przeciwpowodziowego w dolinie potoku Wójtowianka, a także w badaniach przyrodniczych tego niezwykłego miejsca.

W toku naszych działań wykryliśmy liczne nieprawidłowości nie tylko w zakresie potwierdzonych ekspertyzą hydrologiczną błędów projektowych zbiornika czy kompletnego braku wiarygodności zleconych przez miasto Gliwice analizy przyrodniczej Wilczych Dołów (o czym informowaliśmy już wcześniej), ale także bardzo poważne rozbieżności między zasadami dofinansowania unijnego i stojącymi za nimi przepisami europejskimi, a samymi założeniami tej inwestycji.

Wobec całkowitego braku zainteresowania konstruktywnymi rozmowami na temat zmiany projektu zbiornika na mniej szkodliwy dla przyrody i mieszkańców oraz ignorowania racjonalnych argumentów byliśmy zmuszeni zgłosić ww. nieprawidłowości Komisji Europejskiej i innym właściwym organom.

Jednocześnie podkreślamy, że władze Gliwic nie uzyskały wymaganych prawem zgód na niszczenie siedlisk chronionych prawnie zwierząt na terenie planowanego zbiornika. Bulwersujące, że wykonawca inwestycji – miejska spółka PRUiM – złożyła wnioski obejmujące jedynie część znanych i potwierdzonych dokumentami siedlisk. Nie złożono w ogóle wniosków w zakresie siedlisk nietoperzy, jak również owadów, a także szeregu gatunków ptaków, w tym szczególnie cennych, bo wymienionych w Załączniku do unijnej Dyrektywy Ptasiej. O większości z tych siedlisk informowaliśmy już dawno temu zarówno miasto jak i wykonawcę. W efekcie, nawet po uzyskaniu przez PRUiM decyzji w zakresie złożonych wniosków, rozpoczęcie prac będzie oznaczało nielegalne niszczenie siedlisk, a wobec coraz większej ilości dowodów o szczególnych wartościach przyrodniczych Wilczych Dołów – może wręcz nosić znamiona przestępstwa powodowania szkód w środowisku znacznych rozmiarów.

Tymczasem niezmiennie podkreślamy:

− jako mieszkańcy nie jesteśmy przeciwko ochronie przeciwpowodziowej, ale znamy fakty i wiemy, że jest możliwe pogodzenie jej z ochroną przyrody.

− Możliwe jest także pogodzenie ochrony przyrody z przeznaczeniem terenów przy zbiorniku pod strefę przemysłową, ale wymaga to równego traktowania przez władze Gliwic interesu inwestorów i interesu mieszkańców.

− Możliwe jest nawet osiągnięcie takiej objętości retencji opadów jaką władze zakładają w obecnym projekcie zbiornika przy minimalizacji ingerencji w przyrodę, ale wymaga to dobrej woli i realnej chęci osiągnięcia kompromisu.
Podtrzymujemy postulat zmiany projektu zbiornika w duchu prawdziwego kompromisu władz Gliwic z mieszkańcami.

Poniżej przedstawiamy szczegółowe omówienie ww. faktów:

  1. I. Naruszenia zasad dofinansowania z Funduszy Europejskich • Zbiornik otrzymał dofinansowanie z unijnego Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko (POIIŚ), które przyznał Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚ). Już pobieżna analiza wytycznych POIIŚ pokazuje, że projekt zbiornika nie realizuje zawartych tam wymogów. Wytyczne zwracają uwagę m.in. na:
      • i. wykorzystanie naturalnych rozwiązań i możliwości retencyjnych terenu
      • ii. stosowanie inwazyjnych środków technicznych tylko w razie niezbędnej potrzeby, konieczność minimalizacji ingerencji w środowisko
      • iii. priorytet ochrony przyrody przy wyborze koncepcji inwestycji
      • iv. potrzebę wprowadzania równolegle rozwiązań chroniących tak przed powodzią jak i przed suszą
      • v. potrzebę zgodności z Ramową Dyrektywą Wodną (RDW)
      • vi. konieczność zgodności dofinansowanych projektów z właściwymi dokumentami strategicznymi

– tymczasem zbiornik niszczy naturalne możliwości retencyjne obszaru.

– tymczasem zbiornik zamiast wykorzystywać ukształtowanie terenu i wkomponować w nie urządzenia przeciwpowodziowe, zakłada wykopanie ogromnego dołu, likwidację obecnego koryta wraz z całym ekosystemem (w tym blisko 700 drzewami) i jego przełożenie i wyprostowanie, oraz całkowicie ignoruje oczywistą możliwość renowacji i wykorzystania historycznych urządzeń retencyjnych obecnych w dolinie Wójtowianki (poniemieckie zbiorniki przeciwpowodziowe).

– tymczasem dokumentacja zbiornika zamiast kierować się względami ochrony przyrody zakłamuje rzeczywistą wartość przyrodniczą terenu w celu umożliwienia lokalizacji tam przestarzałej, za dużej i idącej po najmniejszej linii oporu budowli.

– tymczasem zbiornik zamiast uwzględniać wymogi ochrony nie tylko przed powodzią ale i suszą ma służyć wyłącznie spowolnieniu odpływu wody, nie daje możliwości jej wykorzystania w jakikolwiek sposób.

– Tymczasem projekt zbiornika ignoruje wymogi RDW, m.in. nie realizuje celu zrównoważonego korzystania z wód (wręcz promuje nieracjonalną gospodarkę wodami opadowymi), nie przyczynia się do zmniejszania skutków susz i pogorszy stan wód – mimo istnienia rozwiązań alternatywnych.

– Tymczasem planowany zbiornik będzie ok. dwukrotnie większy niż zbiornik przewidziany w takich dokumentach (m.in. plany zarządzania ryzykiem powodziowym).

  • • Powyższe rozbieżności to jedynie niektóre przesłanki wadliwości decyzji o przyznaniu zbiornikowi dofinansowania. Znaczenie dla nich mają m.in. również poniższe uwagi.
  1. II. Zbiornik ma na celu głównie przyciąganie przemysłowych inwestorów
  • • Powiększenie powierzchni i objętości zbiornika retencyjnego w porównaniu do rzeczywistych potrzeb i dokumentów strategicznych jest spowodowane dążeniem władz Gliwic do zwiększenia atrakcyjności inwestycyjnej okolicznego terenu (obecnie rolniczego), a zatem to przyciąganie przemysłowych inwestorów jest pierwszoplanową funkcją zbiornika, a nie ochrona przed powodzią (do czego wystarczyłby mniejszy zbiornik). Realna ochrona przeciwpowodziowa będzie przez zbiornik realizowana niejako „przy okazji”.
  • • Ww. zawyżenie objętości ma na celu obniżenie kosztów zagospodarowania wód opadowych dla przemysłowych inwestorów, którzy dzięki temu otrzymają zastrzyk zaoszczędzonej gotówki – nie będą bowiem musieli budować zbiorników samodzielnie.
  • • Plan zagospodarowania przestrzennego dopuszcza uszczelnienie znacznej części terenu w skrajnie nieekologicznym stopniu 80-90% (tj. tylko 10% powierzchni pozostanie biologicznie czynne). Co więcej władze uzasadniają objętość zbiornika także powiększeniem obszaru, z jakiego będzie on zbierał wodę, o tereny nie będące w ogóle w zlewni Kłodnicy (tylko w zlewni rzeki Bierawki),
  • czyli obecnie całkowicie obojętne dla bezpieczeństwa powodziowego miasta. Wg władz Gliwic dolewanie wód spoza zlewni Kłodnicy do zbiornika to działanie racjonalne i zgodne z celami polityki przeciwpowodziowej, co jest całkowicie niezrozumiałe i sprzeczne z wytycznymi UE.
  • • Tymczasem wytyczne Funduszy Europejskich (POIIŚ) mówią wyraźnie, że dofinansowane powinny zostać projekty, które walczą ze skutkami zmian klimatycznych i katastrof naturalnych, ale przy jednoczesnej ochronie przyrody i stosowaniu naturalnych metod retencji wód (np. odtwarzanie naturalnych rozlewisk i terenów podmokłych).
  • • Wykonanie zbiornika będzie więc skutkowało absurdalną sytuacją, w której środki unijne przeznaczone na ww. proekologiczne cele zostaną wydane na projekt służący dofinansowaniu przemysłowych inwestorów, a przy tym destrukcyjny dla środowiska – i to całkiem niepotrzebnie, wobec istnienia korzystnych dla środowiska alternatyw. W ocenie Stowarzyszenia stanowi to naruszenie zasad dofinansowania POIIŚ i nieprawidłowe wydatkowanie środków publicznych.
  1. III. Miasto funduje mieszkańcom ścieki do rzeki
  • • Co istotne, opady spływające do zbiornika i potoku Wójtowianka nie zostaną w żaden sposób oczyszczone, poza wytrąceniem najcięższych osadów w odstojnikach, co nie stanowi w żadnej mierze zadowalającej metody, gdyż – o ile w ogóle będą spełniać swoją rolę – nie pozwolą one na usunięcie szkodliwych substancji rozpuszczonych w wodzie.
  • • W efekcie zanieczyszczone ścieki opadowe z obszarów przemysłowych, dróg i parkingów, a także szczególnie zanieczyszczone ścieki roztopowe, zostaną wprowadzone wprost do cennego ekosystemu potoku Wójtowianka, w bezpośrednie sąsiedztwo terenów gęsto zaludnionych, i do samego Zbiornika, który ma w okresach poza wypełnieniem być ogólnodostępny i pełnić funkcje rekreacyjne.
  • • Powyższe jest skutkiem przyjęcia koncepcji, że przemysłowi inwestorzy nie będą zobligowani do zadbania o retencję opadów we własnym zakresie, czyli wynika z chęci zwiększenia atrakcyjności inwestycyjnej terenu.
  • • Tymczasem wprowadzanie ścieków opadowych do otwartych wód jest niezgodne z Ramową Dyrektywą Wodną i wytycznymi dofinansowania unijnego.
  1. IV. Coraz więcej dowodów na wartość ekologiczną Wilczych Dołów
  • • Kolejne materiały potwierdzają wartość ekologiczną Wilczych Dołów – do już przedstawianych ekspertyz przyrodniczych dołączyła ekspertyza entomologiczna (w zakresie chronionych owadów) oraz druga, bardziej wnikliwa ekspertyza ornitologiczna. Wykryto m.in., że na terenie Wilczych Dołów siedliska ma co najmniej 45 chronionych gatunków ptaków, w tym trzy z Załącznika do unijnej Dyrektywy Ptasiej (gąsiorek Lanius collurio, muchołówka białoszyja Ficedula albicollis, derkacz Crex crex) oraz liczne chronione gatunki owadów. Ekspertyzy wykazały, że teren ten ma charakter tzw. wyspy ekologicznej, która zachowała swój naturalny charakter mimo otoczenia przez teren przekształcony przez człowieka, co przemawia za jej szczególną ochroną
  • Co kluczowe, ustaliliśmy, że już w 2009 r. teren Wilczych Dołów został przewidziany przez Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego do ochrony jako użytek ekologiczny, z możliwością lokalizacji o wiele mniejszego zbiornika przeciwpowodziowego. Przez ponad dekadę nie tylko nie nastąpiło objęcie terenu ochroną, ale wręcz podjęto kroki w kierunku całkowitej dewastacji jego przyrodniczego potencjału przez budowę przeskalowanego zbiornika, w dodatku anachronicznego, inwazyjnego dla środowiska i krajobrazu.
  1. V. Brak możliwości legalnego zniszczenia Wilczych Dołów
  • • Należy podkreślić, że aktualnie nie zakończyło się postępowanie przed Generalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w sprawie udzielenia wykonawcy zbiornika zgody na niszczenie siedlisk, toteż nie jest możliwe podejmowanie jakichkolwiek działań na tym obszarze.
  • • Co więcej wykonawca nie zgłosił wniosków o zezwolenie na niszczenie znacznej części z potwierdzonych siedlisk zwierząt chronionych, w tym wielu ptaków, nietoperzy czy owadów. W związku z tym nawet po korzystnej dla wykonawcy decyzji GDOŚ jakiekolwiek prace, przez naruszenie także tych pozostałych siedlisk, wciąż byłyby nielegalne.
  • • W związku z powyższym, i w świetle ww. argumentów o wyjątkowo cennym charakterze przyrodniczym Wilczych Dołów, ewentualne rozpoczęcie prac budowlanych na tym obszarze naruszałoby prawo, a nawet mogłoby stanowić przestępstwo powodowania znacznych zniszczeń w przyrodzie”.
spot_img
spot_imgspot_img

ZOBACZ TEŻ

KOMENTARZE

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
spot_img
spot_img
spot_img

AKTUALNOŚCI

KORONAWIRUS