Gliwice to jedno z najbardziej zielonych miast w regionie. Jednak w ostatnim czasie w zastraszajacym tempie zieleni w mieście ubywa, a zastępuje ją wszechobecny beton. Asfalt, kostka brukowa, beton – to w ostatnich latach ulubione materiały używane w Gliwicach.
Wkrótce zniknie kolejna zielona oaza na polach za Sikornikiem. Władze miasta chca tam zbudować wielki zbiornik. Oczywiście betonowy…
W ostatnich latach w naszym mieście powstało wiele inwestycji, które zamiast zieleni zalewa beton.
Wystarczy spojrzeć na teren wokół najdroższej i reprezentacyjnej miejskiej inwestycji, czyli Areny Gliwice.
Obiekt z każdej strony otacza kostka brukowa i beton. Oczywiście, tak duży obiekt potrzebuje parkingów, ale już na prowadzącej do obiektu szerokiej alei można było umieścić więcej zieleni lub wykorzystać palmy z gliwickiej palmiarni.
Wysokie opłaty za parkingi przy hali powodują, że kierowcy na miejsca parkingowe wybierają okoliczne trawniki przy ul. Akademickiej, Panewnickiej czy Kujawskiej i niszczą je. Były nawet przypadki, zostawiania aut w … parku Chrobrego.

To stare zdjęcia terenu wokół dworca PKP w Gliwicach.
Mnóstwo zieleni, trawa, drzewa. Dzisiaj ten plac pokrywają betonowe płyty. Wkrótce miasto planuje całkowitą modernizację tej części miasta. Wszystko wskazuje na to, ze nowa „wizytówka Gliwic” będzie kolejną betonową pustynią. Na zaprezentowanych przez urząd miejski wizualizacjach widzimy wielkie betonowe przestrzenie, brak trawników i zaledwie kilka drzew.


Zmieniony odcinek ul. Zwycięstwa będzie sie doskonale komponował z betonowym „skwerem” nad DTŚ i parkingami przy GCH. Mimo usilnych starań miejsce przy reprezentacyjnej ulicy straszy szerokimi wybrukowanymi alejkami, wypalonymi trawnikami i rachitycznymi kikutami w betonowych donicach.


Kiedyś na gliwickim Rynku była zieleń.
Podczas remontu głównego, miejskiego placu również postawiono na kostkę brukową. Pojawiło się kilka niewielkich drzewek, które, trudno adaptują się do nowych warunków i niestety, nie dają cienia.
Tak w czasach Gleiwitz wyglądał teren przez dzisiejszym urzędem miejskim. Obecnie kostka brukowa.
Magistrat po modernizacji zmniejszył i tak niewielkie zielone kwietniki. Złośliwi mówią, że olbrzymia betonowa ściana przed wejściem z wyciętymi elementami w kształcie …. liści to symbol działań władz miasta.




Władze miasta planują kolejną inwestycję. Wielki, betonowy zbiornik na polach przy Sikorniku. Dzisiaj to zielona oaza Gliwic.
Wkrótce ma zostać wyciętych blisko 700 drzew i wiele metrów kwadratowych krzewów.
W ich miejsce pojawi się gigantyczna, betonowa dziura. Ma mieć wielkość 11 boisk piłkarskich. Przez większość czasu nie będzie ona wypełniona wodą. To zbiornik przeciwpowodziowy, więc wypełni się tylko w przypadku dużych opadów. A tych mamy coraz mniej. Trudno tez zakładać ze teren wokół zbiornika będzie fajnym miejscem rekreacji. Z racji głębokości zostanie zapewne odgrodzony, a spacery w sąsiedztwie chmar komarów trudno traktować w charakterze przyjemności.

W sytuacji gdy miasta chwalą się stwarzaniem przyjaznej przestrzeni dla mieszkańców, nowymi terenami zielonymi, miejscami do rekreacji i wypoczynku, w Gliwicach stawia się na beton. Być może wynika to z faktu, że o zieleń trzeba dbać – o beton nie.
Eksperci alarmują: “Susza w Polsce ma charakter „pełzającej klęski żywiołowej”. Nie jest nagła ani spektakularna, dlatego łatwo ją było przeoczyć, choć trwa już od paru lat. Zapasy w podziemnych ujęciach się wyczerpują, a zużycie rośnie. Odpowiedzi na pytanie o to, jak się adaptować do nowych niedoborów wody, są dwie: ograniczać zużycie i magazynować. Zwłaszcza z tym drugim radzimy sobie słabo. Betonujemy na potęgę i tworzymy sprawne systemy odprowadzania deszczówki do kanalizacji. Zobaczcie, jak wyglądał rynek w Skierniewicach w latach 70., a jak wygląda dziś. Drzewa swoimi bryłami korzeniowymi zatrzymywały wodę w gruncie, a ponadto, rzucając cień, obniżały temperaturę, dzięki czemu ograniczały parowanie. Jasne, parę metrów kwadratowych betonu nie sprowadziło kryzysu wodnego na Skierniewice. Jednak przecież rynek to wizytówka miasta. Dobitnie pokazuje skutki popularnej w ostatnich latach „rewitalizacji przez beton” – czytamy na stronie Miasto jest nasze.
Pewne jest, że władze Gliwic muszą poważniej pomyśleć o zieleni w mieście i w końcu ją pokochać.
Gliwice są zielone, mamy mnóstwo lasów, parków i drzew. Jednak, gdy trzeba zrealizować jakąś inwestycję, to wycina się i betonuje na potęgę. Przykładem jest woonerf na ul. Siemińskiego. Zabetonowana ulica, a na niej wielkie betonowe kręgi i donice, w których nieśmiało rosną niewielkie kikuty zamiast drzew. To nie tak powinno wyglądać.
Gliwicom potrzeba zieleni w centrum, przy nowych inwestycjach.
Władze Gliwic wolą jednak ustawiać na wybetonowanych placach „kurtyny wodne”, czyli rury, z których bez przerwy leci woda. W założeniu… ma ona chłodzić mieszkańców przechodzących po… rozgrzanym betonie.




