spot_img

Czy Gliwicom grożą podtopienia? „Strażacy czekają w gotowości” (TV)

W Czechach prawdziwa powódź, w niektórych polskich gminach woda zalewa domy. Czy Gliwicom grożą podtopienia?

O godzinie 11.00 woda w Kłodnicy podniosła się do poziomu 207 cm, a stan alarmowy to 220 cm. Raport z godz. 12.00 mówi, że woda powoli opada – obecny poziom to 205 cm. – W Gliwicach i Sośnicowicach wprowadzono stan pogotowia przeciwpowodziowego, ale mimo to straż pożarna nie podejmuje żadnych działań związanych z zalaniami czy podtopieniami. Strażacy czekają jednak w gotowości – mówi Dariusz Mrówka z gliwickiej straży pożarnej. Nasz reporter wybrał się z kamerą w rejon ulicy Wrocławskiej, Zimnej Wody oraz Politechniki Śląskiej.

[flashvideo file=”http://infogliwice.pl/filmy/2013_06/20130605_powodz.flv” /]
realizacja: Łukasz Fedorczyk
 

ZOBACZ TEŻ

KOMENTARZE

  1. Jak redakcja zauważa- poziom wody rośnie więc jutro może nas zaczać zalewać. Straż uspokaja bo nie chcą siać paniki ale uważam że sytuacja jest poważna co widać na załąconym filmie

  2. Przed chwilą na facebooku czytałem jak ktoś zarzuca Frankiewiczowi że nie pogłębił koryta Kłodnicy od dwóch lat, a ja pytam czy on ma taki obowiązek? Czy nie jest to przypadkiem obowiazek państwa aby dbać o rzeki? Bo z tego co wiem to własnie tak jest. Ktoś wie coś wiećej na ten temat?

    • A pan Frankiewicz nie jest przedstawicielem Państwa?
      To za co bierze kasę? Spychoterapia kwitnie w najlepsze!
      Kłodnica powinna być dawno oczyszczona! I to ważniejsze niż PODIUM
      Jak Kłodnica zaleje plac budowy PODIUM to może się pan prezydent obudzi…

      • otóż spieszę z wyjaśnieniami 🙂 mogę się mylić więc proszę poprawiać
        Za rzeki i zbiorniki wodne odpowiedzialny jest RZGW (Regionalny zarząd gospodarki wodnej) Kłodnica podlega pod Gliwice (takich regionów w PL jest 7) Więc generalnie na rękach RZGW który podlega KZGW jest regulacja tejże rzeki. jako że RZGW nie pokrywają się z województwami to mają problem z wyciąganiem kasy od województw i koło się i tak zamyka i wraca do miasta w jakiś sposób, ale miasto samo z siebie nie może nic robić przy wodzie.

        Co do pogłębienia koryta rzeki to żeby koryto było głębsze to trzeba byłoby je pogłębić na całej długości do ujścia do dzierżna dużego zwanego rzeczycami aby to dało sens (prawa fizyki i takie tam nie chce mi się tłumaczyć tego dokładnie) więc tutaj to zakładał w jakiś sposób program Przyjazna Kłodnica który generalnie padł.

        Niestety mamy to nie szczęście że jesteśmy na końcu tej rzeki i cały szlam u nas przepływa, żeby coś z Kłodnicą robić w naszym mieście muszą się za nią najpierw zabrać na wcześniejszych odcinkach żeby u nas to miało sens.

        PS. Jak ktoś nie był to myślę że warto wybrać się do źródeł Kłodnicy.

        • Owszem RZGW odpowiada za Kłodnicę i w tym co piszesz masz dużo racji, ale z Kłodnicą szczególnie u nas w Gliwicach jest ten problem, że rzeka jest dość prosta, przez co potrafi tak szybko przybierać jak i zmniejszać swój stan, pogłębienie nie rozwiąże problemu, jedynie go „odłoży” na jakiś czas, czyli jak już wyleje to będzie bardzo nieciekawie. Przykłady już były w Polsce nie tak dawno… co potrafią uregulowane rzeki. Sporo się na ten temat nasłuchałem od znajomego, który się tymi tematami zajmuje zawodowo, cały problem w Polsce polega na tym, że za dużo osób może się „obłowić” przy okazji „naprawiania” czy poprawiania wałów, czy regulowania rzek.. tu nie chodzi o bezpieczeństwo ludzi tylko o pieniądze, które co rocznie idą na takie inwestycje. Rozwiązania znane są na świecie od lat i nie są to proste rzeki, tym bardziej betonowe brzegi czy kolejne zbiorniki retencyjne, tu można przytoczyć przykład Włocławka…

      • Pogłębienie koryta Kłodnicy niczego nie zmieni, a tym bardziej na lepsze. Rzeki zawsze będą wylewać, cały widz polega na tym, żeby z rzek nie robić kanałów, a i rzekom zostawić miejsca w których mogą wylać, rozlać… Dlaczego w Niemczech odchodzi się od betonowych prostych rzek? dlaczego w US rozbiera się tamy na rzekach i pozwala naturze wrócić do stanu naturalnego? Po to rzeka płynie zakrętami, żeby zwalniać, żeby wyhamowywać jej „siłę”. U nas odwrotnie, uregulujmy wszystko co się da od małych cieków po rzeki, zrobimy wyższe wały i będzie super… Tyle, że takie podejście prędzej czy później skończy się kataklizmem, wały nie wytrzymają i zaleją nie małą część miasta tylko prawie całe… Chodź jest jedna jaskółka i mała nadzieja, ludzie którzy zajmują się tym tematem zawodowo i hobbystycznie, namówili Krakowski (Małopolski) RZGW do „eksperymentu”, czyli mały odcinek rzeki może wrócić do poprzedniego stanu – naturalnego, na tym odcinku rzeka ma też naturalne obszary do wylewania. Jak widać wyniki przyjdą szybciej niż się każdy spodziewał…

        • Dzięki za lekkie naprostowanie tematu, generalnie nie jest to mój konik żeby się wypowiadać w 100% jak już wcześniej wspomniałem. Ale ciągnąc temat dalej, zawsze uważałem że woda jest najgorszym żywiołem do ogarnięcia bo zawsze znajdzie sobie jakieś ujście i będzie się rozlewała. Przez długie lata myślałem że jezioro Farskie jest zbiornikiem retencyjnym dla Kłodnicy, ale właśnie zerknąłem na zdjęcia google i własnie dostrzegłem że to jednak tylko lekko omija. Czy nie byłoby lepiej gdyby przed wpływem do miasta był zbiornik retencyjny który w przypadku większych opadów przyjmowałby najpierw tą wodę.? to tylko taka moja myśl nie koniecznie słuszna w teorią hydrologii

        • Oczywiście koryto Kłodnicy było pogłębiane na początku 20 wieku. Był zalew jeszcze w latach 50-tych w dawnej dzielnicy Mizerów ale został zasypany i jest tam teraz hałda kopalni Sośnica. Również istniał zalew przeciwpowodziowy w Przyszowicach i próbowano w w tej sprawie nawiązać współpracę z Gminą Gierałtowice ale oni mają to gdzieś, ich nie zalewa. Najbardziej ciekawe jest to, że mądrzy Niemcy wybudowali miasto na terenie zalewowym.

  3. spoko luzik
    potem napiszą, że powódź zaskoczyła wszystkich!!! i że jakby ktoś ją przewidział straty były by mniejsze!!! normalka

WASZYM ZDANIEM

Napisz komentarz
Wpisz swoje imię

reklamaspot_img
spot_img

AKTUALNOŚCI

KRYMINAŁKI