r e k l a m a
spot_imgspot_img

Piłkarz Piasta ostro: „Trzeba zacząć grać w piłkę”

Piast Gliwice przegrał 0-2 z Jagiellonią Białystok.

– Wciąż jesteśmy blisko górnej ósemki. Aby się jednak do niej dostać nie możemy pozwalać sobie na taką grę, jaką zaprezentowaliśmy w meczu z Jagiellonią. Trzeba zacząć grać w piłkę, stwarzać jakiekolwiek sytuacje szczególnie na wyjazdach, gdzie nasza postawa jest daleka od ideału – stwierdził Bartosz Szeliga po zakończonym meczu 15. kolejki LOTTO Ekstraklasy.

– Trzeba przyznać szczerze, że w tym meczu Jagiellonia była od nas dużo lepsza, stworzyła sobie o wiele więcej sytuacji. To oni także mieli przewagę w liczbie strzałów. Moim zdaniem, przez całe spotkanie konsekwentnie pracowali na zwycięstwo. Nie ma co się oszukiwać – w Białymstoku przegraliśmy po prostu zasłużenie – na gorąco po meczu powiedział pomocnik gliwiczan Bartosz Szeliga.

Gospodarze oddali więcej strzałów, ale to Piast miał przewagę w posiadaniu piłki. – Te statystyki zupełnie nie przekładają się na obraz gry. Nie ma co się do nich przywiązywać, udawać że w jakiś aspektach byliśmy lepsi od Jagiellonii, bo nie byliśmy. Trzeba głośno powiedzieć, że zagraliśmy od nich dużo słabiej. – przyznał pomocnik Niebiesko-Czerwonych – Jeżeli utrzymywaliśmy się przy piłce, to głównie na własnej połowie, bardzo daleko od bramki przeciwnika. Nic z tego nie wynikało, zwłaszcza że gdy już udało nam się wydostać z naszej części boiska, to w środku pola notowaliśmy sporo strat. Do tego jeszcze świetnie wykonane przez białostoczan stałe fragmenty gry i w rezultacie wynik jest, jaki jest. Zagrali naprawdę dobre spotkanie, więc zasłużyli na wygraną.

– Za nami natomiast nie przemawiały żadne czysto piłkarskie argumenty. Byliśmy słabsi pod każdym względem. Tym razem nie udało się wynagrodzić braków zaangażowaniem oraz walką. Próbowaliśmy, ale nasze starania, aby pokrzyżować im plany to jedyne pozytywy jakie potrafię wyciągnąć z tego meczu – powiedział Szeliga.

Gospodarze oddali w tym meczu na bramkę aż 24 strzały. Praktycznie nieustannie szukali szczęścia uderzając na bramkę Jakuba Szmatuły.

– Jagiellonia podeszła do tego meczu z bardzo ofensywnym nastawieniem. Przy każdym ataku, stałym fragmencie gry czy nawet wyrzucie z autu całym zespołem ruszali pod naszą bramkę. W natarcia angażowali się także stoperzy, którzy nie raz okazywali się kluczowi przy kolejnych dośrodkowaniach. Dzięki temu nawet niepozorne sytuacje potrafili zamieniać na strzały na bramkę. Przez to, że było ich w naszym polu karnym tak wielu, futbolówka zawsze odnajdywała któregoś z nich, a ten kończył akcję próbą.

Następne spotkanie gliwiczanie rozegrają w przyszły piątek. U siebie podejmą Cracovię. – Teraz przerwa na reprezentację. Musimy wziąć się do jeszcze cięższej pracy, aby przed kolejnymi meczami naprawić nasze słabsze strony. Ten mecz pokazał, że nam ich nie brakuje. Do przerwy zimowej jeszcze kilka spotkań, także zrobimy wszystko, by jak najszybciej wyeliminować błędy i za dwa, trzy tygodnie zagrać już dużo lepiej.

– Nie bez powodu mówi się, że najgorsze są właśnie porażki przed przerwą na reprezentację. Do następnego meczu dwa tygodnie i na pewno przez cały ten czas wciąż gdzieś z tyłu głowy będziemy mieli właśnie tą przegraną z Jagiellonią. Tutaj właściwie nic nie poszło po naszej myśli, jednak już za chwilę musimy przestać to rozpamiętywać, a wziąć się do pracy. Ten mecz dobitnie pokazał jakie mamy braki, czas więc je wyeliminować – stwierdził pomocnik Niebiesko-Czerwonych.

– Nawet po takich spotkaniach, trzeba szukać jakichś pozytywów. Małe różnice punktowe między kolejnymi zespołami w tabeli na pewno do nich należą. One sprawiają, że wciąż jesteśmy blisko górnej ósemki. Aby się jednak do niej dostać, nie możemy pozwalać sobie na taką grę, jaką zaprezentowaliśmy w meczu z Jagiellonią. Trzeba zacząć grać w piłkę, stwarzać sobie jakiekolwiek sytuacje, szczególnie na wyjazdach, gdzie nasza postawa jest daleka od ideału – zakończył zawodnik.

ZOBACZ TEŻ

KOMENTARZE

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

AKTUALNOŚCI

KRYMINAŁKI