W Gliwicach rządzi GAF

Derbowe spotkanie gliwickich zespołów w Futsal Ekstraklasie zapowiadało się ekscytująco.

W meczu nie brakowało podtekstów, ale przede wszystkim kibice z Gliwic, czyli kolebki polskiego futsalu, znów, po ośmiu latach przerwy, mogli się emocjonować rywalizacją, w najwyższej klasie rozgrywkowej, dwóch zespołów ze swojego miasta.

Ostatni taki przypadek miał miejsce w 2007 roku, gdy PA Nova pokonała Radan 8:3. Od tego czasu na futsalowej mapie Polski wiele się zmieniło – wymienionych zespołów już nie ma, ale w ich miejsce grają GAF Omega oraz Nbit.

Bardziej doświadczeni stażem w ekstraklasie gospodarze, bieżącego sezonu – do dzisiejszego meczu – z pewnością nie zaliczają do udanych. W ośmiu rozegranych meczach tylko raz wygrali – z ostatnią w tabeli Gwiazdą Ruda Śląska, zdobyli 6 punktów i plasowali się na przedostatnim miejscu w tabeli. Z kolei gliwicki beniaminek, Nbit wręcz przeciwnie – w dotychczasowych ośmiu meczach zgromadził aż 14 „oczek” i plasował się w górnej części tabeli. Dodatkowo w poprzedniej kolejce podopieczni Szymona Maksyma i Sebastiana Wiewióry odprawili z kwitkiem świetnie grającą w tym sezonie Pogoń ’04 Szczecin, aplikując rywalom aż 7 goli.

Początek dzisiejszego meczu należał do gości. Zawodnicy Nbitu grali swobodniej i łatwiej dochodzili do sytuacji strzeleckich. Gospodarze natomiast nie potrafili złapać odpowiedniego rytmu. Już w 2. minucie powinno być 1:0 dla Nbitu – Zbigniew Mirga świetnie podał do Michała Cygnarowskiego, jednak ten z najbliższej odległości chybił. Co nie udało się Cygnarowskiemu w 9. minucie zrobił Tomasz Starowicz, wykorzystując świetne podanie Przemysława Dewuckiego i dając prowadzenie swojemu zespołowi.

Radość gości nie trwała długo – podrażnieni stratą gola podopieczni Marcina Waniczka rzucili się do odrabiania strat i już po…15 sekundach było 1:1. Kapitalnym uderzeniem popisał się Joao Baptista. Zawodnicy Nbitu stracili rezon, a GAF Omega poszedł za ciosem. W 11. minucie meczu prowadzenie gospodarzom dał Marcin Kiełpiński, a dwie minuty później na 3:1 podwyższył Baptista, wykańczając składną akcję swojego zespołu. Dwubramkowe prowadzenie GAF-u utrzymało się do przerwy, mimo licznych okazji do zmiany rezultatu. Bardzo dobrze jednak w obydwu bramkach spisywali się bramkarze – Miłosz Kocot (GAF Omega) i Łukasz Groszak (Nbit).

Po zmianie stron wszyscy spodziewali się huraganowych ataków gości, by jak najszybciej zniwelować straty, ale już w 3. minucie drugiej odsłony gola strzelili gospodarze. Maksym Pautiak zdecydował się na uderzenie z dystansu, rykoszet zmylił Groszaka i było 4:1. To podcięło skrzydła drużynie Nbitu, a zespół Waniczka z minuty na minutę bardziej dominował na parkiecie, raz za razem stwarzając zagrożenie pod bramką rywali.

W 28. minucie przed szansą stanął Damian Ficek, ale z kilku metrów nie trafił do pustej bramki. W kolejnych fragmentach rywalizacji zawodnicy Nbitu tylko swojemu golkiperowi zawdzięczają to, że nie przegrywali wyżej. W 35. minucie gości dobił Piotr Łopuch, strzelając piątego gola dla GAF-u, a swojego pierwszego w ligowym meczu od czasu przejścia do Gliwic z chorzowskiego Clearexu. Nbit próbował zniwelować straty, grając z wycofanym bramkarzem, ale udało im się to w minimalnym stopniu – gola na 5:2, po ładnej, kombinacyjnej akcji w przewadze, zdobył Starowicz, ustalając wynik rywalizacji.

Tym samym przynajmniej do rewanżowego spotkania na parkiecie Nbitu, Gliwice futsalowo należą do Gliwickiej Akademii Futsalu Omega. Zwycięstwo pozwoliło temu zespołowi opuścić także miejsce spadkowe – z 9 punktami na koncie gliwiczanie plasują się na dziesiątym miejscu, mając tyle samo punktów co dziewiąty Clearex Chorzów.


futsalekstraklasa.pl

spot_img

ZOBACZ TEŻ

KOMENTARZE

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
spot_img

AKTUALNOŚCI

KRYMINAŁKI