Bożena Orłowska, prezes Zarządu Budynków Miejskich II TBS w Gliwicach nie udostępnia dokumentów, które w świetle prawa są informacją publiczną.
Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem dostęp do informacji publicznej ma każdy obywatel. Mało tego – wniosek o udostępnienie może wysłać e-mailem, a wnioskodawca nie musi się nawet podpisywać.
Jakiś czas temu dostaliśmy od mieszkańców informacje, że przy przebudowie i remoncie przewodów kominowych w budynkach przy ul. Świętojańskiej i Jagiellońskiej mogło dochodzić do nieprawidłowości. Lokatorzy przedstawili nam swoje stanowisko i opowiedzieli o swoich wątpliwościach. Chcieliśmy to sprawdzić, bo w grę mogą wchodzić niewłaściwie wydane środki publiczne. Zwróciliśmy się więc do ZBM II TBS o udostępnienie nam wykazu budynków, w których spółka miejska – jako zarządca nieruchomości – prowadziła remont kominów oraz przewodów kominowych. Po dwóch tygodniach prezes Bożena Orłowska odpisała nam, że… musimy udowodnić, iż jest to informacja publiczna.
To niezgodne z prawem! Ustawa bowiem jasno mówi, że osoba składająca wniosek o udostępnienie informacji publicznej nie musi niczego udowadniać.
Jeśli urzędnik uważa, że nie jest to informacja publiczna, to ma obowiązek wydać odmowę udostępnienia informacji (w postaci decyzji administracyjnej). To na urzędniku ciąży obowiązek udowodnienia, że coś nie jest informacją publiczną.
To już kolejny raz, gdy zachowanie prezes ZBM II TBS Bożeny Orłowskiej przekonuje nas, że powinna jak najszybciej wybrać się na kurs dotyczący udostępniania informacji publicznej. Chcemy wierzyć w to, że to tylko nieznajomość prawa, a nie świadome naruszanie przepisów.
Zgodnie z art. 2 ust. 2 u.d.i.p. od osoby wykonującej prawo do informacji publicznej nie wolno żądać wykazania interesu prawnego lub faktycznego. Oznacza to, że niedopuszczalna jest sytuacja, w której wnioskodawca się spotyka się z pytaniem: „Po co pan pyta?” czy „W jakim celu to panu potrzebne?”. Osoba pytająca o daną informację nie musi w żaden sposób tłumaczyć, po co i w jakim celu potrzebuje danej wiadomości.
Co bardzo istotne – pismo podpisane przez prezes miejskiej spółki nie miało charakteru odmowy udostępnienia informacji publicznej. W piśmie nie została wskazana podstawa prawna. Tego typu pismo może być skutkiem albo kompletnej ignorancji prawnej autora, albo próbą niepoinformowania wnioskodawcy o przysługującym mu prawie do odwołania się od niekorzystnej decyzji urzędnika. Zwykłego obywatela takie przeciąganie sprawy może zniechęcić do przyglądania się pracy urzędników. Czyżby o to chodziło? Mamy nadzieję, że nie.
Po konsultacji z prawnikami współpracującymi z naszą redakcją, dziś wysyłaliśmy pismo do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Katowicach. Zgodnie z prawem musimy to zrobić za pośrednictwem ZBM II TBS w Gliwicach. Spółka ma obowiązek przekazać nasze pismo do SKO. Mamy nadzieję, że tak się stanie i ZBM nie będzie kolejny raz próbował przeciągać załatwienia sprawy.
To nie pierwszy problem z informacją publiczną, który napotkaliśmy w ZBM II TBS. Kilka tygodni temu pisaliśmy o tym, że spółka miała na swojej oficjalnej stronie internetowej informacje, które wprowadzały w błąd. W witrynie ZBM II TBS widniały kuriozalne zapisy mówiące o tym, że spółka może udostępnić informację publiczną m.in. na… stronie Górnośląskiej Agencji Przedsiębiorczości i Rozwoju. Niedawno można było tam też przeczytać, że wniosek o udostępnienie informacji publicznej należy składać w sekretariacie spółki. To niezgodne z prawem! Obywatel może wniosek wysłać nawet e-mailem.
Urzędnicy najwidoczniej przeczytali nasz poprzedni artykuł i starali się w pośpiechu naprawić swoje błędy, które na stronie były widoczne od 14 kwietnia 2015 roku. Przez ponad rok wprowadzano ludzi w błąd! Nadal nie wszystko zostało tam uporządkowane. O tym jednak napiszemy kolejnym razem.
Łukasz Fedorczyk



